Koszykówka - NBA
04/11/2009 - 08:09Bardzo, bardzo zła noc Gortata i Orlando

Marcin Gortat podzielił los Dwighta Howarda, a Orlando Magic zakończyli serię trzech zwycięstw porażką z Detroit Pistons 80:85. Polski center grał 23 minuty, zebrał siedem piłek, rzucił cztery punkty i tak jak "Superman" musiał opuścić parkiet za sześć fauli.
Chyba dawno lider Orlando nie zawiódł tak swojej drużyny. Dwight Howard przebywał na parkiecie niecałe 17 minut. Zdążył w tym czasie zdobyć osiem punktów, miał pięć asyst i sześć fauli.
Trener Magików Stan Van Gundy robił, co mógł, by uratować mecz Orlando, ale w meczu w Detroit współpraca z Howardem czy często zastępującym go Gortatem nie układała się tego wieczoru najlepiej. Gdy Howard łapał kolejne faule, a przy okazji coraz mocniej odczuwał skutki świeżej kontuzji, Van Gundy co rusz wpuszczał "Polskiego Młota". Tyle że łodzianin - niestety - dostosował się do poziomu Howarda, który tym razem zawalił mecz. - Nie pamiętam, kiedy ostatnio zagrałem 16 minut - nie dowierzał Howard.
W wykonaniu Magików fatalna była szczególnie sama końcówka. Gdy Howard faulował po raz szósty, Magicy prowadzili 77:75. Wyeliminowanie lidera kompletnie ich zbiło z tropu. Po chwili na tablicy wyników było 83:77, tyle że dla graczy Detroit Pistons.
Van Gundy narzekał na wszystkich po kolei. - Jameer Nelson przeżywał koszmar. Nie mógł zrobić dwóch dryblingów bez straty piłki - mówił trener Orlando. - Nie graliśmy ani dobrze, ani sensownie. Na całej linii to była dla nas bardzo, bardzo zła noc - ocenił.
DETROIT PISTONS - ORLANDO MAGIC 85:80 (19:14, 19:27, 22:19, 25:20)
Detroit: Gordon 23, Bynum 20, Stuckey 20, Villanueva 12, Brown 6, Wallace 2, Daye 2, Atkins, Jerebko, Wilcox
Orlando: Carter 15, Redick 14, Barnes 11, Howard 8, Anderson 7, Nelson 7, Bass 6, Williams 8, Gortat 4








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0