Koszykówka - NBA
07/03/2010 - 20:18Emocje w Orlando! Gortat w Top 10?

Co za mecz! Orlando Magic po nerwowej końcówce pokonali we wlasnej hali Los Angeles Lakers 96:94. Solidny występ w drużynie gospodarzy zaliczył Marcin Gortat, który popisał się kilkoma efektownymi akcjami!
Choć na parkiecie Gortat przebywał 16 minut, może być on w pełni zadowolony ze swojej postawy. Zacznijmy od statystyk: 6 punktów (3/3), 6 zbiórek i 2 bloki - niby rewelacji nie ma, ale dziś "Polish Machine" (Gortat podobno nie lubi określenia "Polish Hammer") swoimi zagraniami sprawiał, że ławka rezerwowych Magic kilka razy oszalała!
Najpierw Gortat popisał się kapitalnym blokiem na Pau Gasolu. Hiszpan chyba przez kilka sekund nie wiedział gdzie się znajduje, po tym jak został on niemal wbity w parkiet przez drugiego centra Orlando.
Niedługo po tym, nasz jedynak w NBA wprawił w osłupienie wszystkich w Amway Arena popisując się potężnym wsadem, nad próbującym go powstrzymywać Lamarem Odomem! Powtórki pokazały, że ręka Polaka była dobre kilkanaście centymetrów nad dłonią blokującego (z marnym skutkiem) skrzydłowego Lakers! Jest niemal pewne, że któraś z tych dwóch akcji znajdzie się w Top 10 zagrań niedzielnych spotkań ligi.
Ale dość już o Polaku. Nie tylko dzięki niemu było tego dnia ciekawie, wszak doszło do konfrontacji drużyn z ostatnich finałów NBA. Co prawda w pewnym momencie gospodarze odskoczyli rywalom na 10 punktów, ale była to tylko chwilowa niemoc drużyny Phila Jacksona. Poza tym wewnętrzną wojnę podczas tego meczu toczyli między sobą Matt Barnes z Kobe Bryantem. Raz po raz dochodziło do ostrych starć pomiędzy tymi zawodnikami. Dla gracza Magic skończyło się to wykluczeniem z gry za dwa przewinienia techniczne (drugie "uzyskane" ma Dereku Fisherze).
Kobe nie miał z Barnesem łatwego życia, ale pod koniec meczu to właśnie on, na spółkę z Gasolem, zatrudniali defensywę Magic. Na niespełna 10 sekund przed końcem, po celnym osobistym Vince'a Cartera, Magic prowadzili 96:94. Wiadome było, że piłka w ostatniej akcji pójdzie w ręce Bryanta. Niestety dla fanów ekipy z L.A., tym razem Kobe nie trafił w najważniejszym momencie. Spudłował on rzut za dwa punkty i w Orlando obyło się bez dogrywki.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0