Koszykówka - NBA
05/11/2009 - 07:48Hokus-pokus. Magicy zgasili Słońca

Zawodnicy Orlando Magic szybko odbili sobie ostatnią porażkę w lidze z Detroit Pistons i dziś nie dali najmniejszych szans Phoenix Suns, wygrywając we własnej hali 122:100. Prawie 25 minut na parkiecie przebywał w drużynie gospodarzy Marcin Gortat, minutę mniej zagrał tego dnia Dwight Howard.
Spotkanie zapowiadane było jako starcie dwóch, chyba obecnie najlepszych podkoszowych graczy w NBA: Dwighta Howarda z Magic i Amare'a Stoudemire z Suns. Wielką walkę popsuły nieco szybko popełnione dwa przewinienia przez Howarda, dzięki czemu na boisku mógł pojawuć się Gortat. Niestety początek spotkania nie był zbyt udany dla naszego "rodzynka". Owszem, już w jednej z pierwszych swoich akcji, zdobył dwa punkty efektownym wsadem po podaniu J.J. Redicka, jednak w defensywie wyglądał na nieco zagubionego.
Na jego szczęście, poza Stoudemire, swojego dnia nie mieli pozostali czołowi gracze Suns. Dobre otwarcie zanotował Steve Nash, jednak z minuty na minutę spisywał się coraz słabiej. Skończyło się na tym, ęe 8 minut dłużej na "jedynce" w ekipie gości grał Goran Dragić. Zresztą Słoweniec grał bez kompleksów notując 15 punktów i 6 asyst. Grant Hill i Jason Richardson wyszli z tego meczu "na zero". Poza Dragicem dobrą zmianę z ławki dał Jared Dudley (17 punktĂłw). Próbował również walczyć Louis Amundson, ale było to jednak za mało.
W drużynie Magic naprawdę ciężko było się doszukać jakiegoś słabszego punktu. Świetny mecz zanotował Jameer Nelson (16 punktów i 10 asyst), a wielkich rzeczy w obronie dokonywał Matt Barnes (13 punktów, 11 zbiórek i 2 przechwyty). Double-double zaliczył również Ryan Anderson - 20 punktów i 10 zbiórek, który wyrasta na największą niespodziankę pierwszych spotkań tego sezony. Rashardowi Lewisowi naprawdę niełatwo będzie powrócić do pierwszej piątki Magic.
Wracając do Gortata to ciekawy jest fakt, że w tym meczu przebywał on na parkiecie dłużej niż Howard. Złożyły się na to dwie rzeczy. Pierwsza to wspomniany problem z przewinieniami gwiazdora ekipy z Orlando. Druga to wysoka przewaga jaką osiągnęli Magic, przez co Stan Van Gundy w czwartej kwarcie dał pograć rezerwowym, w tym Polakowi. Było to na rękę szczególnie Howardowi, narzekającemu na drobny uraz barku, którego nabawił się podczas niedzielnego meczu z Toronto Raptors, a "Polish Hammer" zamknął swój dorobek na 8 punktach, 8 zbiórkach i jednym bloku. Zwłaszcza ostatnia statystka jest godna odnotowania, wszak kilka minut przed końcem meczu Gortat zablokował samego Stoudamire. Zdaniem niektórych, prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy.
Skoro rozpoczęliśmy tekst od pojedynku Howard vs Stoudemire warto przytoczyć statystki obydwu graczy z tego meczu: Howard - 25 punktów, 6 zbiórek, 5 strat i 5 fauli w czasie 23 minuty gry; Amare - 25 punktów, 14 zbiórek, 1 przechwyt, 3 straty i 3 faule w 34 minuty. And the winner is... Werdykt pozostawiamy Wam.
Dla Suns była to pierwsza porażka w tych rozgrywkach. Magic tym samym przerwali drużynie z Phoenix serię 4 zwycięstw z rzędu. W składzie gospodarzy nie zagrał jeszcze, ciągle narzekający na uraz Vince Carter.
ORLANDO MAGIC - PHOENIX SUNS 122:100 (29:25, 29:27, 34:26, 30:22)
Magic: Nelson 16, Redick 9, Barnes 13, Anderson 20, Howard 25 - Pietrus 15, Bass 12, Gortat 8, Williams 4, Johnson 0.
Suns: Nash 12, Richardson 0, Hill 0, Stoudemire 25, Frye 5 - Dudley 17, Dragic 15, Clark 9, Amundson 8, Tucker 7, Griffin 2, Collins0.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0