Koszykówka - NBA
07/02/2010 - 19:51Magic zablokowali Celtics. 16 minut Gortata

Orlando Magic odnieśli cenne zwycięstwo w hali Celtów z Bostonu. Goście wygrali 96:89. Największy wpływ na ostateczny wynik miała trzecia kwarta, w której Magic niemal zmiażdżyli rywali. 16 minut zaliczył w tym spotkaniu Marcin Gortat.
W hali TD Garden spotkały się druga (Celtics) z trzecią (Magic) drużyną Konferencji Wschodniej. Mecz zapowiadał się więc nadzwyczaj ciekawie. Zanim jednak sędziowie gwizdnęli po raz pierwszy, nasz jedynak w NBA wypowiedział się na temat... futbolowego Super Bowl.
- Stawiam na Indianapolis Colts. Gra tam Peyton Manning, który jest dla mnie kozakiem w tej dyscyplinie sportu - stwierdził polski center.
Wróćmy do koszykówki. Mecz rozpoczął się dobrze dla gospodarzy. Ofensywa Magic funkcjonowała bardzo słabo, a na domiar złego szybko trzy faule złapał Dwight Howard. Szansę na pokazanie otrzymał w tej sytuacji Gortat. W defensywie Polak prezntował się nieźle. Na szczególne uznanie zasługuje zwłaszcza sytuacja, kiedy w odstępie kilkunastu sekund dwukrotnie zablokował Marquisa Danielsa. Tradycyjnie już gorzej rezerwowemu centrowi gości szło w ofensywie. "Polish Hammer" oddał tylko jeden celny rzut za dwa punkty. Koledzy z jego drużyny rzadko kiedy decydowali się podawać mu piłkę. Miał on jednak okazję trafić za trzy równo z końcową syreną pierwszej kwarty, ale niestety spudłował.
Celtics grali spokojnie i nic nie wskazywało na to, żeby mieli tego dnia jakieś problemy. Trafiał z dystansu Ray Allen, a w ataku szalał Rajon Rondo. Nadeszła jednak trzecia odsłona spotkania, w której to gracze Bostonu stanęli w miejscu. Goście wygrali tę kwartę aż 36:11! Ostatnie 12 minut nie wystarczyło drużynie Doca Rivera na odwrócenie niekorzystnego wyniku.
Ciekawie prezentuje się statystyka bloków z tego spotkania. Goście z Orlando wykonali siedem "czap", przy zaledwie jednej Celtics.
Niestety dla polskich fanów, Gortat nie pojawił się na parkiecie w drugiej połowie. Howard co prawda złapał dwa kolejne faule, ale Stan Van Gundy zaryzykował i dał dograć "Supermanowi" mecz do samego końca.
BOSTON CELTICS - ORLANDO MAGIC 89:96 (24:23, 27:17, 11:36, 27:20)
CELTICS: Rondo 17, R.Allen 14, Pierce 13, Garnett 13, Perkins 2 - Davis 9, Daniels 8, House 7, T.Allen 4, Wallace 2
MAGIC: Nelson 15, Carter 20, Barnes 11, Lewis 14, Howard 16 - Pietrus 8, Williams 6, Redick 4, Gortat 2.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0