Koszykówka - NBA play-off
10/06/2009 - 10:47Atak, głupcze! Pogoń Magic rozpoczęta!

W trzecim meczu finału koszykarze z Florydy pokonali Los Angeles Lakers 108:104. Marcin Gortat grał 4 minuty i 42 sekundy. Polak oddał jeden niecelny rzut spod kosza, popełnił jeden faul i został raz zablokowany. W rywalizacji do czterech zwycięstw Los Angeles Lakers prowadzą 2:1.
Orlando Magic wciąż liczą się w walce o mistrzostwo NBA. Kluczem do zwycięstwa w meczu numer trzy okazała się doskonała gra koszykarzy z Florydy w ataku. Magic trafiali niemal z każdej pozycji. Gospodarze zakończyli spotkanie ze skutecznością rzutów z gry na poziomie 63%. To i tak mniej niż zanotowali w samej pierwszej połowie, kiedy to trafiali trzy z każdych czterech oddanych rzutów (75%).
- Dzisiaj wszystko nam wpadało. Grając z taką skutecznością nie sposób nie wygrać - przyznał trener Orlando, Stan Van Gundy. - Gra na takim poziomie zawsze gwarantuje zwycięstwo - dodał.
Lakers byli we wtorek zaskoczeni skutecznością Magic. Dość powiedzieć, że w pierwszym finałowym meczu gracze Orlando trafiali zaledwie 29,9% rzutów z gry (porażka różnicą 25 punktów). W drugim wyglądało to już odrobinę lepiej, jednak skuteczność 42% nie zagwarantowała zwycięstwa w Kalifornii.
Kobe Bryant, który walczy już o swój czwarty mistrzowski pierścień, kompletnie zawiódł. Lider Lakers rzucił co prawda 31 punktów, jednak w drugiej połowie było to zdobył ich zaledwie 10. Co więcej, w ostatniej kwarcie nie trafił pięciu rzutów osobistych, które mogły zadecydować o trzecim zwycięstwie ekipy z Los Angeles.
- Orlando jest naprawdę mocnym zespołem, zwycięstwo nad nimi to nie będzie bułka z masłem - przyznał Bryant. - Oni doskonale realizują zadania nakreślone przez trenera. Są bardzo zdyscyplinowani na parkiecie. Czeka nas jeszcze ogromna praca - podsumował.
W ekipie Magic aż pięciu graczy rzuciło 18 punktów i więcej. Po 21 punktów zdobyli Rashard Lewis i Dwight Howard, który miał też 14 zbiórek. Rafer Alston, który w pierwszych dwóch meczach trafił zaledwie 3 z 17 rzutów z gry, zdobył tym razem 20 punktów. Po 18 dołożyli jeszcze Hedo Turkoglu i Mickael Pietrus.
Żadnych punktów tym razem nie zdobył Marcin Gortat. Polak grał niecałe pięć minut. W tym czasie zdołał oddać niecelny rzut spod kosza i popełnić jedno przewinienie. Nasz środkowy został także raz zablokowany przez Lamara Odoma.
Gdy Paul Gasol (23 punkty) wykorzystał dwa rzuty osobiste, na 2 minuty i 41 sekund przed końcem meczu, na tablicy wyników widniał remis 99:99. Następnie po dwóch doskonałych akcjach Pietrusa (efektowny wsad) i Alstona (punkty + faul) Magic wyszli na prowadzenie 102:99. Tuż po wznowieniu gry piłkę stracił Bryant, a następnie sfaulował Pietrusa. Ten wykorzystał oba rzuty wolne i na 28,7 sekundy przed końcową syreną było już pewne, że Orlando odniesie swoje premierowe zwycięstwo w finałach 2008/2009.
Dwa kolejne finałowe spotkania zostaną rozegrane również w Orlando (czwartek, niedziela), a jeśli to będzie konieczne, to po nich koszykarze przeniosą się na ostatnie mecze do Los Angeles.
Orlando Magic: Turkoglu 18, Lewis 21, Howard 21, Lee 4, Alston 20 - Pietrus 18, Battie 4, Nelson 2, GORTAT 0.
Los Angeles Lakers: Ariza 13, Gasol 23, Bynum 4, Bryant 31, Fisher 9 - Odom 11, Farmar 11, Mbenga 0, Vujacic 0, Walton 2.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1