Koszykówka - NBA play-off
12/06/2009 - 09:47Fisher wyręczył Bryanta i dał LA zwycięstwo

W czwartym meczu finałowym Los Angeles Lakers pokonali po dogrywce Orlando Magic 99:91. Marcin Gortat grał 4 minuty i 15 sekund. Polak rzucił w tym czasie 4 punkty, miał 2 zbiórki, jeden blok i jedną stratę. W serii do czterech zwycięstw Lakers prowadzą już 3-1.
Los Angeles Lakers wykorzystali znakomitą dyspozycję rzutową Dereka Fishera i bardzo zbliżyli się do końcowego triumfu w finałach. Do wywalczenia mistrzostwa NBA ekipie z Miasta Aniołów brakuje już tylko jednego zwycięstwa.
Na 11 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Magic prowadzili 87:84, a na linii rzutów osobistych stanął Dwight Howard. Środkowy ekipy z Orlando spudłował jednak oba rzuty. Lakers zmuszeni byli poszukać "trójki", by doprowadzić do dogrywki. Kobe Bryant skupił na sobie uwagę całej defensywy, a 35-letni Fisher niespodziewanie oddał skuteczny rzut za trzy punkty na 4,6 s przed końcową syreną. Na tablicy widniał wynik 87:87 i o losach meczu numer cztery musiała zadecydować dogrywka.
- Na początku miałem wątpliwości czy powinienem rzucać - powiedział Fisher, który we wcześniejszej fazie meczu nie trafił aż pięciu rzutów za trzy punkty. - Nelson (obrońca Magic) zostawił mi jednak bardzo dużo miejsca, a ja lubię brać na siebie odpowiedzialność w takich momentach. Czułem, że tym razem trafię. Uwielbiam pomagać w ten sposób drużynie - dodał.
Kolejny raz Fisher błysnął na 31,3 s przed końcem dogrywki. Kolejna "trójka" weterana NBA dała Lakers prowadzenie 94:91, którego goście nie oddali już do samego końca. Zawodnik, który wielokrotnie zawodził w kluczowych momentach najważniejszych spotkań, tym razem stanął na wysokości zadania.
- Moi koledzy i trener dodawali mi w trakcie meczu otuchy - przyznał Fisher. - Chciałem im się odwdzięczyć dobrą grą.
Bryant zakończył spotkanie z 32 punktami, 8 asystami i 7 zbiórkami. Trevor Ariza i Pau Gasol rzucili dla Lakers po 16 punktów. To głównie dzięki ich postawie zespół z Los Angeles odrobił 12-punktową stratę z pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie Ariza zdobył 13 ze wszystkich 30 punktów zdobytych przez "Jeziorowców".
Po raz drugi w tych finałach zwycięstwo wymknęło się z rąk Magic w ostatnich sekundach. Dwight Howard był znakomity we wszystkich elementach gry, za wyjątkiem rzutów osobistych. "Superman" z Orlando zanotował 16 punktów, 21 zbiórek i aż dziewięć bloków (rekord finałów). W najważniejszym momencie jednak zawiódł. W środę jego skuteczność rzutów za jeden punkt wyniosła zaledwie 43% (6 z 14). Pech chciał, że lider Magic spudłował oba rzuty w kluczowym momencie spotkania.
- Po prostu nie trafiłem - powiedział po meczu Howard. - Wciąż pracuję nad rzutami osobistymi na treningach. Niestety dzisiaj nic nie wchodziło. Rozegrałem w czwartek naprawdę dobry mecz. Szwankowały jedynie rzuty wolne. Zresztą ta uwaga dotyczy wszystkich zawodników w naszym zespole - dodał.
Marcin Gortat pojawił się na parkiecie w drugiej kwarcie, gdy Magic prowadzili 30:24. Polski środkowy dwukrotnie zakończył akcje po zasłonach efektownymi wsadami, za co zebrał owację od miejscowych kibiców. Gortat zrewanżował się również Odomowi za blok z meczu numer trzy. Tym razem to reprezentant Polski zatrzymał blokiem silnego skrzydłowego Lakers.
Po raz pierwszy od 1984 roku, kiedy to Magic Johnson (Lakers) rywalizował o tytuł z Larry'm Birdem (Celtics), dwa mecze finału NBA zakończyły się dogrywkami.
Los Angeles Lakers mogą wywalczyć swój 15. tytuł mistrzowski w meczu numer pięć, który zostanie rozegrany ponownie w Orlando już w niedzielę.
Orlando Magic: Turkoglu 25, Lewis 6, Howard 16, Lee 4, Alston 11 - Pietrus 15, Battie 2, Redick 6, Nelson 2, GORTAT 4.
Los Angeles Lakers: Ariza 16, Gasol 16, Bynum 6, Bryant 32, Fisher 12 - Odom 9, Mbenga 0, Walton 6, Farmar 0, Powell 2, Vujacic 0, Brown 0.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1