Koszykówka - Euroleague
25/02/2010 - 15:06Pacesas: Gratulacji jeszcze nie przyjmuję

Trener koszykarzy Asseco Prokomu Gdynia Tomas Pacesas nie przyjmuje jeszcze gratulacji z okazji awansu do czołowej ósemki Euroligi. - Jest blisko, ale póki co nie mówmy jeszcze o awansie. To jest sport - zastrzegł Litwin.
Mistrzowie Polski po zwycięstwie 88:81 nad CSKA Moskwa są bardzo blisko osiągnięcia największego sukcesu w polskiej klubowej koszykówce, czyli awansu do ćwierćfinału Euroligi.
Drużynie z Gdyni pozostają do rozegrania dwa spotkania - w Kownie z Żalgirisem i Unicają Malaga we własnej hali - i już jedno zwycięstwo zapewni miejsce w ćwierćfinale. Może się zdarzyć również tak, że nawet w przypadku dwóch porażek, Asseco Prokom będzie się cieszył z awansu.
- Awans jest blisko, ale póki co jeszcze o nim nie mówmy. Wiele osób składało mi już gratulacje po zwycięstwie nad CSKA, ale ja ich nie przyjąłem. To jest przecież sport, koszykówka, w której każdą ewentualność trzeba brać pod uwagę. Może się oczywiście tak zdarzyć, że przegramy spotkania z Żalgirisem i Unicają, a i tak awansujemy, ale w przecież w sporcie nie gra się dla porażek. Będziemy chcieli awansować do kolejnej fazy Euroligi z jak najlepszym bilansem - powiedział trener Tomas Pacesas.
Koszykarze Asseco Prokomu w Eurolidze mają ostatnio świetną passę. W fazie zasadniczej wygrali m.in. Armani Jeans Mediolan, Realem Madryt czy Chimkami Moskwa, a TOP 16 mają w dorobku trzy zwycięstwa w czterech spotkaniach.
- Świetny mecz rozegraliśmy bez wątpienia w Hiszpanii, wygrany różnicą 20 punktów. Unicaja zdobyła we własnej hali zaledwie 50 punktów. Żaden zespół nie zdołał tak zastopować Malagi jak my. Najwyżej cenię jednak zwycięstwa nad Realem i CSKA. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę również klasę przeciwnika, a to są przecież czołowe drużyny Euroligi - dodał litewski szkoleniowiec.
Po porażce na inaugurację rozgrywek z niemieckim Oldenburgiem (81:87) niewiele osób przypuszczało, że gdynianie będą tak bliscy awansu do ćwierćfinału.
- Ja akurat wierzyłem, ale to też jest dobry przykład, że za szybko nie można dzielić skóry na niedźwiedziu. Niektórzy, a zwłaszcza w Sopocie, gdzie za dobrze nam nie życzą, uznali wtedy, że nie mamy szans zakwalifikować się do Top 16. My jednak z meczu na mecz spisywaliśmy się coraz lepiej, na co złożyło się bardzo wiele czynników. Ważnym elementem było nie tylko przygotowanie fizyczne i taktyczne, ale również mentalne. Bez wiary, że można ograć teoretycznie silniejszego rywala, nic się nie osiągnie. Ogromne znaczenie odgrywa także wiara i zaufanie trenerów do zawodników oraz odwrotna relacja - przyznał.
Jak podkreślił, w Asseco Prokomie rolę lidera jest podzielona na wielu koszykarzy. - Liderem jest cały zespół. Gramy szerokim składem, w którym znaczące role odgrywają Polacy. Filarami tej drużyny są oczywiście Qyntel Woods i David Logan, ale ten duet potrzebuje wsparcia. Tak właśnie było w spotkaniu z CSKA, w którym trochę słabiej zagrali Burrell, Ewing i Harrington, ale świetne zmiany dali Jagla i Varda. Swoje także dołożyli Zamojski i Hrycaniuk. Ten ostatni zrobił kolosalny postęp. Jeszcze dwa lata temu nie potrafił wsadzić piłki do kosza, a teraz z czystym sumieniem polecam go do reprezentacji.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0