Koszykówka - Euroleague
26/02/2010 - 09:49Hrycaniuk: Za wcześnie na świętowanie

- Kiedy miałem 20 lat, nikt w ekstraklasie nie chciał mnie zatrudnić. Nie tylko zespoły z czołówki, ale także z dołu tabeli. Wyjechałem więc do USA, ale nie tylko po to, aby się szkolić jako koszykarz - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" środkowy mistrzów Polski Adam Hrycaniuk.
Pokonaliście CSKA, wcześniej też Real Madryt. Która wygrana jest ważniejsza?
- CSKA to wicemistrz Euroligi, z którym wygraliśmy na późniejszym i poważniejszym etapie rozgrywek. Z kolei Real, który pokonaliśmy w rundzie zasadniczej, ma w tym sezonie strasznie mocny skład. No i gdyby nie ta wygrana z Madrytem, teraz nie mielibyśmy w ogóle okazji bić się z CSKA.
Można już pogratulować awansu do ósemki?
- Dopóki istnieje matematyczne prawdopodobieństwo, że nas w niej nie będzie, nie będziemy świętować.
Pan jest jedną z rewelacji Euroligi, a jeszcze dwa lata temu niewielu wiedziało, że w ogóle pan istnieje...
- Kiedy miałem 20 lat, nikt w ekstraklasie nie chciał mnie zatrudnić. Nie tylko zespoły z czołówki, ale także z dołu tabeli. Wyjechałem więc do USA, ale nie tylko po to, aby się szkolić jako koszykarz. Przede wszystkich chciałem skończyć fajną szkołę, bo wydawało mi się, że moja przyszłość to nie sport. Po czterech latach wróciłem jako anonimowa postać i dostałem szansę od trenera Tomasa Pacesasa.
Więcej w "Gazecie Wyborczej"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0