Koszykówka - Euroleague
24/02/2010 - 21:39Cudowny sen Asseco bliski spełnienia

Kolejna niespodzianka w Gdyni. W grudniu Asseco Prokom pokonał Real Madryt, a w środę wygrał z CSKA Moskwa 88:81 i jest o krok od ich pierwszego w historii ćwierćfinału Euroligi. Bohaterem gospodarzy został Niemiec Jan-Hendrick Jagla, który trafiał w kluczowych momentach - z Gdyni Krzysztof Srogosz.
Drużyna z rosyjskiej stolicy to jeden z faworytów do mistrzostwa Euroligi. Tacy koszykarze jak Trajan Langdon, Ramunas Siskauskas czy Wiktor Khryapa są znani wszystkim fanom basketu na Starym Kontynencie. Na dodatek podopieczni Jewgienija Paszutina nie przegrali poprzednich dziesięciu spotkań z rzędu. Dwa tygodnie temu pokonali gdynian u siebie 84:73.
Asseco Prokom jest jednak rewelacją tego sezonu. Po raz pierwszy w historii mistrzowie Polski są tak blisko czołowej ósemki, czyli Elite 8.
Nic więc dziwnego, że hala pękała w szwach, a biletów nie było już od poniedziałku. - W tegorocznych rozgrywkach nieraz pokazywaliśmy, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi na parkiecie w Gdyni i mam nadzieję, że dzisiaj udowodnimy to ponownie. Jestem przekonany, że moi koszykarze dadzą z siebie wszystko w środowy wieczór - mowił trener Tomas Pacesas.
Gospodarze nie przestraszyli się rosyjskiego zespołu. Kapitalne wejścia z ławki zaliczyli dwaj bardzo wysocy gracze Asceco Ratko Varda i Jan-Hendrik Jagla.
Ten pierwszy jest jednym najpotężniejszych koszykarzy, jacy kiedykolwiek występowali w Polsce. Do Gdyni trafił za wyrzuconego z zespołu Pape Sowa niespełna dwa miesiące temu i początkowo podpisał umowę tylko do końca stycznia. Jednak już od początku widać było, że to zawodnik, który bardzo wzmocni nie tylko grę defensywną Asseco, ale także będzie ważnym ogniwem w ataku.
W pierwszej kwarcie w ciągu kilku minut zdobył dziewięć punktów. Nikt z CSKA nie był w stanie go zatrzymać. 31-letni Bośniak nie jest jednak gotowy do gry na pełnych obrotach przez dłuższy czas.
W środę miał szczęście, bo wchodzący za niego Jagla spisywał się równie znakomicie. To głównie dzięki niemu gospodarze odrobili pięciopunktowa stratę jaką mieli po 10 minutach (20:25).
Nazywany w Gdyni "drugim Dirkiem Nowitzkim" Niemiec trafiał z każdej pozycji i po kilku minutach miał na koncie dziesięć punktów.
Asseco pierwsze prowadzenie objęło w 15. minucie (34:33). Przed zmianą stron ludzie Tomasa Pacesasa jeszcze powiększyli przewagę (48:43). Co ciekawe, aż 39 punktów dla gospodarzy rzucili rezerwowi. To jednak wynika z osobliwej taktyki litewskiego szkoleniowca, który lubi w pierwszej piątce wypuszczać na parkiet koszykarzy wybitnie defensywnych.
W przerwie wszyscy w Gdyni zastanawiali się wtedy, czy nie powtórzy się sytuacja sprzed dwóch tygodni. Wtedy to w Moskwie Woods i koledzy przez prawie trzy kwarty toczyli z utytułowanym rywalem wyrównaną walkę, by w ostatnich minutach zaprzepaścić cały wysiłek.
No i początek nie był dobry. Siskauskas dwa razy trafił za trzy punkty i goście już po 100 sekundach objęli prowadzenie 51:50. Chwilę później "Pippen Bałtyku" ponownie rzucił zza linii 6,25 m i CSKA zaczęło przejmować inicjatywę. Koszmary z Moskwy wróciły. Przyjezdni trzecią odsłonę wygrali 26:16.
Asseco pokazało jednak klasę, a w zasadzie zrobili to dwaj liderzy ekipy z Gdyni: David Logan i Qyntel Woods. Ten pierwszy trafił szybko dwie trójki, a drugi dodał akcję 2+1 i było 76:71 w 33. minucie. Na cztery minuty przed końcem i po trójce Jagli miejscowi wygrywali 79:72! Chwilę później genialny tego dnia Niemiec po raz kolejny rzucił z dystansu i chyba nikt już nie miał wątpliwości, kto wygra ten mecz. Wspaniała publiczność w hali sportowo- widowiskowej mogła świętować kolejny wielki sukces swoich ulubieńców.
Dzięki temu sukcesowi mistrzowie Polski po czterech kolejkach mają już trzy wygrane w fazie TOP 16. Do zakończenia tej fazy pozostały jeszcze dwa spotkania. Na wyjeździe z Żalgirisem Kowno i u siebie z Unicają Malaga. Tylko kataklizm może zabrać Asseco awans do pierwszego w historii ćwierćfinału. A tam ludzie Pacesasa zmierzą się zapewne z wielkim Olympiakosem Pireus.
Asseco Prokom Gdynia - CSKA Moskwa 88:81 (20:25, 28:18, 16:26, 24:12)
Asseco Prokom Gdynia: David Logan 22, Qyntel Woods 19, Jan-Hendrik Jagla 18, Ratko Varda 15, Daniel Ewing 5, Adam Hrycaniuk 4, Przemysław Zamojski 3, Ronald Burrell 2, Piotr Szczotka 0, Lorinza Harrington 0.
CSKA - Trajan Langdon 20, Ramunas Siskauskas 19, Szasza Kaun 13, Wiktor Chriapa 13, J.R Holden 9, Zoran Planinic 5, Pop Mensah-Bonsu 2, Anton Ponkraszow 0, Andrej Woroncewicz 0. Dmitrij Sokołow 0.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2