Kombinacja norweska - Vancouver 2010
09/12/2009 - 16:39Pochwała: Początki są najcięższe

Tomasz Pochwała przez 14 lat był skoczkiem narciarskim, ale w końcu postanowił pójść w ślady dziadka Franciszka Groń-Gąsienicy - brązowego medalisty igrzysk w Cortina d'Ampezzo, oraz ojca Lecha - trenera w tej dyscyplinie. Po roku treningów znalazł się w kadrze kombinacji norweskiej.
Ciężko było zmienić dyscyplinę ze skoków na kombinację norweską?
TOMASZ POCHWAŁA: Początki są oczywiście najcięższe, więc dokładnie tak było. Ale teraz idzie już coraz lepiej. Technikę biegową trenowałem właściwie od maleńkiego dziecka, więc tu nie było problemu. Pracowałem i wciąż pracuję głównie nad siłą i wytrzymałością.
Skąd w ogóle decyzja o zmianie?
Od dłuższego czasu myślałem nad tym, aby spróbować sił w kombinacji. W końcu pewnego dnia natchnęło mnie i zdecydowałem. Tata i mój klub Wisła Zakopane bardzo mnie wsparli, więc od początku nie było problemów. Atmosfera w kadrze kombinatorów jest bardzo miła i dobrze się tu czuję.
Trening biegowy wpływa na pogorszenie twoich skoków?
Wiadomo, spada dynamika i moc. Ale jeśli skok technicznie wyjdzie poprawnie, wtedy nie mam problemów z uzyskaniem dobrej odległości.
Adam Cieślar i Paweł Słowiok są ostatnio w bardzo dobrej formie i naciskają na was.
To bardzo dobrze, bo im wyższy poziom osiąga jeden czy dwóch zawodników, tym szybciej dźwiga się cała grupa.
Jak oceniasz swój występ w Lillehammer?
Biorąc pod uwagę moją formę, uważam, że dobrze. Skoki mogły być lepsze, ale brakowało nam oskakania. Muszę to poprawić. Nerwowe oczekiwanie na bagaże również nie sprzyjało koncentracji. Sprzęt dotarł dopiero w sobotę, poza moimi kombinezonami. Te, na szczęście, uszył mi pan Szostak specjalnie na zawody w Lillehammer.
Brak sprzętu miał wpływ na wasz występ?
Właściwie aż do zawodów nie mieliśmy porządnego treningu. Siedzieliśmy w samych dżinsach. Potem, kiedy dostaliśmy dresy, mogliśmy w końcu pójść na siłownię. O skokach nie było mowy.
Warunki w Lillehammer dopisują?
Co prawda przyszła odwilż, ale śniegu tutaj jest dużo. Duża skocznia świetnie przygotowana, jest też system mrożenia torów. Wiatr nie przeszkadza, więc skakać można spokojnie.
Jakie są dalsze plany?
Trenujemy do czwartku, a w piątek rano wracamy do Polski. Zawodów w Harrachovie nie będzie. Zamiast tego organizatorzy Pucharu Świata chcą dołożyć konkurs w Ramsau w piątek, 18. grudnia. Jeszcze nie wiadomo, czy indywidualny, czy drużynowy. Decyzję podejmą w czwartek.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0