Kolarstwo - Mistrzostwa świata
29/09/2010 - 12:33 - Aktualizacja 29/09/2010 - 13:22Wadecki dla eurosport.pl: Sukcesem miejsce w 15

W czwartek i niedzielę w australijskim Geelong kolarze reprezentacji Polski pojadą w wyścigach elity po medale mistrzostw świata. Czy stać ich na walkę o czołowe lokaty? - Nie jesteśmy faworytami. Miejsce w czołowej piętnastce będzie sukcesem – przyznał w wywiadzie dla eurosport.pl Piotr Wadecki.
Z Piotrem Wadeckim, trenerem polskiej kadry kolarzy szosowych, rozmawiał Bartosz Rainka.
Czy reprezentanci Polski zdążyli już się w Australii w pełni zaaklimatyzować?
PIOTR WADECKI: Tak, jesteśmy już w Australii drugi tydzień. Wszyscy już kładą się spać o normalnych porach. Po kilku dniach pobytu na antypodach wszystko jest już w porządku.
Jak wygląda pogoda w Melbourne? W ostatnich dniach nie było chyba z nią najlepiej?
To prawda. W pierwszym tygodniu naszego pobytu w Australii było naprawdę zimno i padał deszcz. Temperatura nie przekraczała 8-9 stopni C. Dzisiaj (środa – przyp. red.) było trochę cieplej, około 13-14 stopni. Według prognoz temperatura ma być jednak z każdym dniem wyższa. Na niedzielny wyścig ze startu wspólnego zapowiadane są już 24 stopnie.
Pan w kontekście czwartkowego i niedzielnego startu elity wolałby dobre czy też ekstremalne warunki?
Jeżeli jest zimno i pada deszcz, to praktycznie wszystko może się zdarzyć na trasie. Wtedy często decydujące jest szczęście. Tymczasem temperatura 20-24 stopnie C jest niemal idealna do rywalizacji. Na taką pogodę nikt w naszej ekipie nie będzie narzekać.
Przez kilka ostatnich dni miał pan okazję dokładnie poznać trasę w Geelong. Jakich kolarzy będzie ona faworyzować?
Niedzielny wyścig na pewno nie będzie dla typowych sprinterów. Trasa jest bardzo ciężka. Na rundzie są dwa podjazdy. Nie są one długie, ale za to bardzo sztywne. Z tyłu będzie trzeba używać nawet przełożenia 25. Sam finisz, ostatnie 800 metrów, również prowadzi lekko pod górę. Nachylenie dochodzi tam do 5-6%. Po przejechaniu 260 km taka końcówka nie będzie faworyzowała najlepszych sprinterów, nawet gdyby udało im się do ostatniego kilometra utrzymać w czołówce. Takim zawodnikom jak Cavendish będzie tu niezwykle trudno.
Jak będzie wyglądała taktyka polskiej reprezentacji na niedzielny wyścig ze startu wspólnego?
Nie ulega wątpliwości, że nie jesteśmy faworytami niedzielnego startu. Wyścig będzie zapewne rozgrywany pod dyktando Hiszpanów, Belgów, może Włochów. W mojej ocenie najwięcej do powiedzenia powinni mieć Belgowie z Philipem Gilbertem na czele, któremu trasa wybitnie odpowiada, a także Hiszpanie z Samuelem Sanchezem. My w tym roku wystawiamy doświadczoną reprezentację. Wszyscy nasi reprezentanci są „ościgani” w największych klasycznych wyścigach świata. Ja będę zalecał im jak największą oszczędność sił. Moim zdaniem powinni przejechać ten wyścig możliwie najbardziej ekonomicznie. Losy rywalizacji powinny rozstrzygnąć się na dwóch ostatnich rundach. W finałowej rozgrywce będą liczyć się kolarze, którzy zaoszczędzą najwięcej sił w początkowej fazie wyścigu. Musimy więc rozpocząć w miarę spokojnie od samego startu, a potem postarać się dojechać do mety z najlepszymi.

Czy wyłoniony został lider ekipy?
Wszyscy reprezentanci są mniej więcej na tym samym poziomie. Oni wszyscy ścigali się do samego końca. Nawet tu w Australii pojechaliśmy jeszcze w "Herald Sun World Cycling", gdzie Maciek Bodnar dał się wyprzedzić tylko Włochowi Filippo Pozzato, pozostawiając w pokonanym polu m.in. Fabiana Cancellarę. Maciej być może jest minimalnie mocniejszy od pozostałych. Jednak w tym samym wyścigu bardzo dobrze pojechali również Niemiec, Gołaś, Sapa i Huzarski. W naszej drużynie nie ma więc zdecydowanego lidera. Moim zdaniem decydujące znaczenie będzie miała dyspozycja dnia. Zobaczymy, kto w niedzielę będzie czuć się najlepiej. Najsilniejszy kolarz z pewnością będzie mógł liczyć na pomoc pozostałych chłopaków.
Czy postawił pan swoim podopiecznym jakiś cel minimum?
Nie ma co ukrywać, że od 2001 roku na żadnych mistrzostwach świata nie udało się nam dojechać do mety blisko czołówki. Mówiąc blisko mam na myśli czołową piętnastkę. Jeżeli któremuś z tych zawodników udałoby się przyjechać w okolicach pierwszej piętnastki, byłby to sukces. Wierzę w to, że tacy zawodnicy jak Gołaś, Niemiec czy Bodnar są w stanie wynik ten osiągnąć.
Kiedy w końcu zostanie poprawione 6. miejsce Piotra Wadeckiego z mistrzostw świata z Lizbony w 2001 roku?
Z dużym optymizmem będziemy patrzeć na piątkowy wyścig młodzieżowców. Tutaj mamy naprawdę dobrych chłopaków. Młodzież, która obecnie wyrasta w polskim peletonie jest niezwykle utalentowana. Jeżeli stworzy im się odpowiednie warunki do rozwoju, możliwość uczestniczenia w dobrych wyścigach i szanse na rywalizację z najlepszymi na świecie, to oni mogą być za rok, dwa lub trzy kolarzami odnoszącymi sukcesy. Wierzę w to, że któryś z nich może nawet poprawić wynik Zbyszka Sprucha z Plouay. Wicemistrzostwo świata jest oczywiście poprzeczką postawioną bardzo wysoko, ale wierzę, że będzie ich stać nawet na taki wynik.
Pana faworyt do zwycięstwa w czwartek (jazda na czas) i w niedzielę (wyścig ze startu wspólnego)?
W niedzielę wygrać powinien Philippe Gilbert, a w czwartek niespodziankę może sprawić Richie Porte.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2