Kolarstwo - Tour de Pologne
11/08/2011 - 19:30 - Aktualizacja 11/08/2011 - 19:45Gołaś dla eurosport.pl: Pojadę w dream teamie

Michał Gołaś od przyszłego sezonu startować będzie w barwach grupy Quick Step. Niewykluczone, że ekipa, której właścicielem jest czeski miliarder Zdenek Bakala będzie najmocniejszą w całym cyklu World Tour. - To będzie taki mały "dream-team" - powiedział Gołaś serwisowi eurosport.pl.
Z Michałem Gołasiem, najlepszym góralem 68. Tour de Pologne, rozmawiał Bartosz Rainka.
Koszulka najlepszego górala, trzecie i czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, wygrana w klasyfikacji drużynowej - szefowie grupy Vacansoleil-DCM chyba nie mogli narzekać na występ swoich podopiecznych w Tour de Pologne?
MICHAŁ GOŁAŚ: Już w trakcie wyścigu dyrektor grupy powiedział, że jest z naszej postawy bardzo zadowolony. Rynek polski dla Vacansoleil jest dość ważny. W tym roku podczas Tour de Pologne spisaliśmy się bardzo dobrze, dzięki czemu dużo się o nas mówiło. Marco Marcato stanął na podium wyścigu World Tour. Wydaje mi się, że było to pierwsze podium Vacansoleil w tak dużej imprezie. Wyścig ten zapiszemy na duży plus. Polska z pewnością będzie bardzo dobrze kojarzyła się moim kolegom.

Czy wygrana w klasyfikacji górskiej Tour de Pologne jest dla pana najważniejszym osiągnięciem w karierze?
Z pewnością tak. Klasyfikacja górska na wyścigu World Tour jest bardzo prestiżowa. Tym bardziej, że wygrałem ją w swojej ojczyźnie. Na pewno jest to ważniejsze osiągnięcie niż miejsca zajmowane przeze mnie w pierwszych piątkach na innych wyścigach.
Innym celem na wyścig Dookoła Polski była walka o etapowe zwycięstwo. Tego akurat zrealizować się nie udało. Czy nie uważa pan, że etapy rozgrywane na rundach bardzo ułatwiają peletonowi kontrolowanie sytuacji na trasie i likwidowanie ewentualnych ucieczek?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nie sądzę jednak, aby w zasadniczy sposób zmieniało to szanse uciekających kolarzy. Peleton bez względu na konfigurację trasy będzie starał się kontrolować rozwój wydarzeń. Choć zgodzę się, że rundy są dla zawodników zagranicznych pewnym ułatwieniem. Dzięki temu są w stanie lepiej poznać trasę etapu. Z drugiej strony trudno zrobić w Tatrach czy Beskidach selektywną trasę, na której podjazdy pokonywałoby się tylko raz. I tak organizator stara się możliwie urozmaicać etapy.
Czy po dwóch latach jazdy w Vacansoleil (lider europejskiego rynku kempingów - przyp. red.) przekonał się pan do spędzania wakacji na kempingach?
Wakacji na kempingu jeszcze nie spędzałem. Kempingi otwarte są w sezonie, a ja nie bardzo mam czas je wtedy odwiedzać. Miałem jednak okazję uczestniczyć w nagrywaniu spotu reklamowego na jednym z nich, co zajęło nam kilka dni. To naprawdę fajny sposób na spędzanie wakacji, szczególnie jeśli ma się dzieci. Są tam baseny i animacje. Moja rodzina spróbowała takiego wyjazdu i bardzo sobie pobyt tam chwaliła.
Od przyszłego sezonu oglądać pana będziemy w Quick-Step Cycling Team. Jaką rolę w zespole przewiduje dla pana Patrick Lefevre?

W przyszłym sezonie Quick Step ma być takim małym dream teamem. Trudno mówić o mojej roli już teraz, bo wciąż nie wiemy, jacy kolarze w barwach Quick Step wystartują. W rozmowach na temat kontraktu podkreślałem, że będę dobrym pomocnikiem dla liderów, największych gwiazd. Będą oczywiście wyścigi, w których otrzymam szansę jazdy na własny rachunek. Takich imprez powinno być co najmniej kilka w sezonie. Na pewno będzie to Tour de Pologne. Mam świadomość tego, że będę musiał więcej pomagać kolegom. Tak jednak wygląda jazda w tych najmocniejszych ekipach - trzeba również pracować na wyniki innych.
Czy szefowie grupy mówili panu i Michałowi Kwiatkowskiemu dlaczego sięgają po Polaków?
Ja i Michał byliśmy obserwowani przez ostatnie lata. Na pewno zauważono, że wciąż czynimy postępy. Michał jest wielkim talentem i wiem, że Lefevre upodobał go sobie już od juniora i wnikliwie śledził jego rozwój. Mnie też miał okazję często obserwować w belgijskich ekipach. Najwyraźniej obaj wpisaliśmy się w jego wizję. Całą ekipę przejął miliarder z Czech - Zdenek Bakala - i ekipa zaczęła "rozwijać się" w kierunku Europy Wschodniej. Oprócz nas do ekipy sprowadzono braci Velits i Zdenka Stybara. Nowy zespół ma być silny i opierać się na kolarzach z naszego regionu.
Zachodnioeuropejskie media charakteryzują pana jako typowego all-roundera. A jak pan opisałby swoją specjalizację w zawodowym peletonie?
Zgodzę się z powyższa charakterystyką. Na pewno nie jestem czasowcem. To zdecydowanie najsłabsza moja strona. Potrafię za to przyzwoicie pojechać w górach, a i finisz w końcówce nienajgorzej mi wychodzi. Na razie do końca się nie określiłem, bo w Vacansoleil musiałem pełnić różne funkcje. Raz pomagałem na płaskim, raz w górach, raz podczas sprintu, a innym razem musiałem sam finiszować. Być może, gdybym się nastawił na węższą specjalizację, miałbym lepsze wyniki. Sądzę jednak, że tacy zawodnicy jak ja również są potrzebni w kolarskich ekipach. Taka wszechstronność również jest doceniana.
Na stałe mieszka pan w Polsce?
Tak, mieszkam w Toruniu. Jednak przez trzy pierwsze miesiące w roku do sezonu przygotowuję się poza Polską - we Włoszech i Hiszpanii. Wyścigów w sezonie jest jednak na tyle dużo, że w Toruniu to zazwyczaj odpoczywam.
Ile dni w roku spędza pan w domu i gdzie najczęściej można spotkać pana trenującego w Polsce?
W domu nie spędzam więcej niż 100 dni. Trenuję albo w domu, albo w Karpaczu - jeżeli zależy mi na jeździe po górach.







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
2 Do 11 z 11