•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
KONKURS!
KONKURS!Weź udział w losowaniu 2 biletów na finał kobiet turnieju Rolanda Garrosa
Roland Garros NA ŻYWO
Roland Garros NA ŻYWOOglądaj Roland Garros 2012 na żywo w Eurosport Player
Giro d'Italia w Eurosporcie
Giro d'Italia w EurosporcieOstatni tydzień zmagań w codziennych relacjach NA ŻYWO!

Kolarstwo

16/01/2012 - 16:35 - Aktualizacja 16/01/2012 - 16:46

Dziennikarz La Gazzetty: Jesteśmy złodziejami


Od kilku lat, przy okazji transmisji z Giro d’Italia, cytuję zamieszczane w La Gazzetta dello Sport artykuły Marco Pastonesiego. Jego teksty są wyjątkowe dzięki koncentracji na ludzkiej stronie wielkiego, sportowego widowiska.

Marco dostrzega szczegóły niewidoczne dla innych, jest wyczulony na historie stojące za sukcesami i dramatami zawodników, potrafi słuchać i nigdy nie ustawia siebie ponad czy przed bohaterami swoich artykułów i książek. Dla mnie Marco Pastonesi jest profesorem dziennikarstwa, a spotkanie z nim podczas ubiegłorocznego Giro dell Trentino było okazją do rozmów na wiele, nie tylko sportowych tematów. Ostatni etap wyścigu kończył się podjazdem do Madonna di Campiglio, na którym po swój ostatni wielki triumf w Giro d’Italia sięgnął Marco Pantani. Właśnie tam poprosiłem Marco Pastonesiego o odpowiedź na kilka nurtujących mnie pytań.

Marco, czym dla Ciebie jest dziennikarstwo sportowe?

Byłoby bardzo prosto powiedzieć: dziennikarstwo sportowe jest moim życiem. Ja powiedziałbym raczej, że dziennikarstwo sportowe jest najprzyjemniejszą częścią mojego życia. Jest najlepszym pretekstem do podróżowania po całym świecie. Dotyczy to szczególnie kolarstwa, bo kolarstwo zawsze jest przygodą, szansą na napisanie nowej opowieści - strony, rozdziału, powieści. Każdy wyścig może być inspiracją. Zawsze powtarzam, że jesteśmy złodziejami. Nie dziennikarzami, nie pisarzami, ale właśnie złodziejami przygód kolarzy i ich życia. My żyjemy ich życiem. To wielki przywilej. Przed wyjazdem na wyścig zawsze odczuwam dreszcz podniecenia, bo kocham minuty, sekundy - ale nigdy godziny, spędzone nad czystką kartką papieru lub przed pustym ekranem komputera. To coś, co jestem winien temu światu, kolarzom, bo zawsze czuję się ich dłużnikiem. Dlatego jestem bardzo smutny, rozczarowany i zraniony, kiedy oni nas oszukują, kiedy na jaw wychodzą kolejne sprawy dopingowe.

Nigdy nie piszesz tylko o sporcie, o rywalizacji. Zawsze znajdujesz coś więcej, dotykasz rzeczy istotnych nie tyle ze sportowego, ale przede wszystkim ludzkiego punktu widzenia. Twoje artykuły czy książki często bliższe są poezji niż czysto dziennikarskiej relacji.

Po pierwsze dlatego, że czuję się słabszy od wielu dziennikarzy z technicznego punktu widzenia. Wszyscy wiedzą o kolarstwie więcej niż ja, zwłaszcza mechanicy, kolarze, ale także dziennikarze. Dlatego staram się pokazać coś, może nie osobistego, ale coś, co istnieje na wyścigach, co tworzy ten świat. Bo kolarstwo ma siłę tworzenia swojego świata i docierania z nim do innych. Kolarstwo dociera do miast, do wsi, jest bliskie naturze. Jest historią życia setek, tysięcy ludzi stojących przy drogach. Najpiękniejsze byłoby pisanie o Giro d’Italia czy Tour de Pologne z pominięciem samego wyścigu. Pisanie o ludziach stojących wzdłuż trasy - to byłoby najwspanialsze. Każdego dnia jest przynajmniej jedna historia, którą powinniśmy napisać, a nie robimy tego... To wstyd. Ja wolę pisać o nieznanych kolarzach, bo oni mają zawsze przynajmniej jedną piękną historię do opowiedzenia - swoją historię. Kocham tych ludzi. Oni pochodzą najczęściej z wiosek, często z gór i mają bardzo specjalny związek z naturą, który my, mieszkańcy miast, gdzieś zatraciliśmy. Ich filozofia i mądrość są wspaniałe. Blisko przyjaźnię się z Marzio Bruseghinem, który jest kolarskim gregario (pomocnikiem lidera), mieszkającym w Veneto, na wzgórzu. Marzio hoduje winorośl, ma 35 osłów, chodzi na polowania, rozmawia ze swoim psem. On jest wspaniały, jest filozofem. Jest jednym z wielu, jako kolarz niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale ja go uwielbiam, jest niezwykle spokojny, jest ponad nami, nie przejmuje się problemami, które mnie i ciebie zajmują, nie obchodzi go nasza codzienna walka. On żyje na wzgórzu, żyje w chmurach, jego sztuka jest w jego sercu.

Pastonesi z Proboszem - Kolarstwo

Rozmawiamy w Madonna di Campiglio, miejscu ostatniego wielkiego triumfu Marco Pantaniego na Giro d ’Italia. Czy był on dla ciebie kimś wyją tkowym?

Tak. Nie znałem go jakoś szczególnie blisko. Rozmawiałem z nim kilka razy, ale była zawsze między nami jakaś bariera, jakaś tafla szkła. Ona była pomiędzy nim i całym światem. Miał w sobie moc i magnetyzm, to co mówił, nigdy nie było zwyczajne. Jego historia jest dobrze znana i nie chciałbym, żebyśmy zapominali o jego słabościach. Popełniał błędy i musiał za nie zapłacić. Było w nim jednak coś specjalnego, ten rytuał przed każdym atakiem, kiedy zrzucał bandanę, okulary, łapał dolny uchwyt kierownicy - było w tym coś niezwykłego, mistycznego. Jego śmierć nie miała nic wspólnego z kolarstwem, była częścią złej strony naszego życia. Nie umarł przez doping, umarł z przedawkowania narkotyków. Gdyby było inaczej, wielu kolarzy umierałoby tragicznie któregoś dnia. Marco był ofiarą społeczeństwa, nie kolarstwa. Pantani na pewno był kimś specjalnym. Miałem do niego duży szacunek i stojąc z nim twarzą w twarz, czułem się zawsze lekko zawstydzony.

Komentując kiedyś Giro d’Italia, już po śmierci Pantaniego, nazwałem go Jimem Morrisonem kolarstwa. Co myślisz o takim porównaniu?

Coś w tym jest. Obaj żyli szybko i umarli młodo. Obaj stworzyli arcydzieła. Nie było mnie na Giro w 1999 roku, śledziłem ten wyścig w tv i byłem zszokowany całą historią i dyskwalifikacją Pantaniego. Nie chcę powiedzieć, że cały świat był przeciwko Pantaniemu, największym swoim wrogiem był on sam i dlatego został zamordowany... lub popełnił samobójstwo.

Eurosport - Adam Probosz
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

1 Do 6 z 6

Odśwież

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

Więcej informacji - Kolarstwo

Hesjedal wygrał Giro - Kolarstwo - Giro d'Italia

Kolarstwo - Giro d'Italia - Hesjedal wygrał Giro! Polacy nie zawiedli

Ryder Hesjedal wygrał 95. Giro d'Italia! Kanadyjczyk z grupy Garmin-Barracuda pokonał o 16 sekund Joaquima Rodrigueza (Katiusza).

Potwierdzenie zmiany trasy - Kolarstwo - Giro d'Italia

Kolarstwo - Giro d'Italia - Rosną szanse Rodrigueza! Oficjalna zmiana trasy

Potwierdziły się zapowiedzi organizatorów o skróceniu trasy czasówki w Mediolanie, która pierwotnie rozgrywana miała być na dystansie 30 km.

Lider potrzebuje cudu - Kolarstwo - Giro d'Italia

Kolarstwo - Giro d'Italia - Lider Giro przed ostatnim etapem: Potrzebuję cudu

Joaquim Rodriguez przyznał, że trudno mu będzie obronić pozycję lidera Giro d'Italia po niedzielnej czasówce.

Szmyd: Najpierw walka - Kolarstwo - Giro d'Italia

Kolarstwo - Giro d'Italia - Szmyd: Najpierw walka z dopingiem, a potem...

W końcowej części finałowego podjazdu - na Passo dello Stelvio - lider włoskiej grupy nie mógł już liczyć na pomoc Polaka.