Kolarstwo - MŚ
27/09/2009 - 22:26Raport z Mendrisio: Przyzwoity start Polaków

Okazuje się, że nawet na kiepsko zorganizowanych Mistrzostwach Świata, wspaniały poziom rywalizacji sportowej pozwala zapomnieć o wszystkich niedociągnięciach. Tak właśnie było w Mendrisio - pisze ze szwajcarskiej miejscowości Adam Probosz.
Trasa wytyczona wokół tego szwajcarskiego miasteczka okazała się niezwykle selektywna a wyścig elity mężczyzn był jednym z najpiękniejszych w ostatnich latach. Zwycięstwo Cadela Evansa zaskoczyło wielu obserwatorów, bo obstawiano raczej triumf specjalisty od wyścigów klasycznych. Jedynie Valverde podkreślał przed startem, że Evans będzie jednym z najgroźniejszych rywali. Australijczyk potwierdził ogromną klasę, zresztą cała reprezentacja Australii pojechała z pełnym poświęceniem i znakomicie taktycznie. Kolarze z antypodów od wielu sezonów odnoszą zwycięstwa w wielu ważnych wyścigach, jednak dopiero często niedoceniany, a nawet lekceważony przez niektórych Evans sięgnął po tęczową koszulkę mistrza świata.
Jeżdżący zwykle pasywnie kolarz Silence-Lotto tym razem zaatakował zdecydowanie i w najlepszym momencie. Podczas prezentacji przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Melbourne, pytany o swoje szanse Evans odpowiedział: - Wprawdzie za rok ścigamy się w mojej rodzinnej Australii, ale mnie zdecydowanie bardziej odpowiada trasa w Mendrisio. Warto dodać, że i w Szwajcarii Australijczyk czuje się jak w domu, bo w trakcie sezonu mieszka w położonym obok Mendrisio miasteczku Stabio.
Jeśli chodzi o ocenę startu Polaków, to dwie rzeczy nie ulegają dla mnie wątpliwości. Po pierwsze mieliśmy wreszcie na starcie naprawdę najlepszych polskich zawodników, co było dużą ulgą po latach personalnych przepychanek i powołań uzależnionych od sympatii czy antypatii konkretnych osób. Po drugie, wyścig w Mendrisio pokazał aktualny stan polskiego kolarstwa. Wstydu nie było, na dwie rundy przed końcem mieliśmy niemal wszystkich zawodników w peletonie. To duża odmiana po latach, kiedy kolarze schodzili z trasy już po pierwszych rundach ze zdziwieniem opowiadając, jak to szybko jeżdżą zawodowcy ścigający się o mistrzowski tytuł. Nie było także sukcesu, bo trudno za taki uznać 24 miejsce Sylwestra Szmyda. Zawodnik Liquigasu potwierdził jednak, ze jest najlepszym obecnie polskim kolarzem i trochę szkoda, że przez tyle lat nie otrzymywał prawa startu w biało-czerwonych barwach.
Po mistrzostwach świata w roku 2001 w Lizbonie, które na 6. miejscu ukończył Piotr Wadecki, kolejne imprezy najlepsi Polacy kończyli na następujących pozycjach: 2002 - 50; 2003 – 52; 2004 – 34; 2005 – 44; 2006 – 80; 2007 – 33; 2008 – 68.
Polacy pojechali w Mendrisio przyzwoicie, chociaż oczekiwania kibiców były jak zwykle o wiele większe. Myślę jednak, że konsekwentne budowanie reprezentacji w oparciu o kolarzy jeżdżących w silnych ekipach (a takich zawodników mamy coraz więcej), ościganych ze światową czołówką, przyniesie nam w najbliższych latach jeśli nie medale, to kolejne starty, po których nie będziemy się wstydzić.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0