Kolarstwo - MŚ
24/09/2009 - 18:27Probosz z Mendrisio ocenia Polaków

To był dziwny dzień. Patrzę na triumfującego Cancellarę, zastanawiając się jednocześnie, dlaczego my po raz kolejny mamy kiepskie humory po jeździe indywidualnej na czas. Nie liczyliśmy na medale, bo jest w tej specjalności ogromna konkurencja a w polskim kolarstwie nie ma dziś typowych czasowców.
Wydawało się jednak, że znakomicie spisujący się na Vuelcie Maciej Bodnar jest w stanie poprawić rekord Polski, jakim jest 7. miejsce Zenona Jaskuły z roku... 1995! Niestety, nadzieje były wielkie a efekt, jak co roku, mizerny. O ile czas Bartosza Huzarskiego trzeba uznać za przyzwoity, biorąc pod uwagę fakt, że kolarz ISD wywrócił się już na siódmym kilometrze przy prędkości 50 km/h, o tyle wynik Macieja Bodnara jest po prostu wielkim rozczarowaniem. Nikt nie potrafi wytłumaczyć, co się stało.

Na pierwszej rundzie Polak jechał jeszcze przyzwoicie, jednak już wtedy trenerzy kadry zauważyli, że podjazd w środkowej części trasy po prostu go „przytkał”. Później było już tylko gorzej. W miejscach, w których na pierwszej rundzie kolarz Liquigasu jechał ponad 50 km/h, na drugiej i trzeciej było już tylko 35 km/h. Pytany o to przeze mnie na mecie Maciej Bodnar nie potrafił wytłumaczyć, co się stało. W pewnym momencie nogi odmówiły po prostu posłuszeństwa i nic już nie można było zrobić. Być może przyczyną jest ukończony przez Polaka w niedzielę wyścig Dookoła Hiszpanii. Trzeba pamiętać, że był to debiut Bodnara w wielkim tourze i brak mu jeszcze doświadczenia w rozpoznawaniu reakcji własnego organizmu na tak ekstremalny wysiłek.
To wszystko tylko domysły, faktem jest, że kolejne Mistrzostwa Świata w jeździe indywidualnej na czas przynoszą nam duże rozczarowanie. Czekamy więc na sobotę i niedzielę, wyścigi ze startu wspólnego mogą, chociaż nie muszą, poprawić nastroje polskich kibiców.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1