Kolarstwo - La Vuelta
21/09/2009 - 14:57Alejandro Valverde - nowy król Hiszpanii

Vuelta a Espana 2009 była wyścigiem zdominowanym przez jednego zawodnika. Od 9. etapu do samego jej końca na czele klasyfikacji generalnej pozostał niezagrożony Alejandro Valverde. Perfekcyjne rozłożenie sił podczas trzech tygodni ścigania zapewniło Hiszpanowi pierwsze zwycięstwo w wielkim tourze.
Tegoroczny wyścig Dookoła Hiszpanii potwierdził, że Valverde w sezonie 2009 w niczym nie przypomina siebie samego z lat poprzednich. Do tej pory był on kolarzem specjalizującym się w kolekcjonowaniu etapowych zwycięstw podczas wielkich tourów. Nigdy jednak nie zdołał wspiąć się na szczyt klasyfikacji generalnej. Lider Caisse d'Epargne nie mógł pozbyć się klątwy "kryzysowego dnia", który zawsze towarzyszył mu w trakcie 21 dni ścigania.
Valverde w wersji 2009 nie jest już kolarzem skoncentrowanym na etapowych sukcesach. Hiszpan przypomina raczej precyzyjnie zaprogramowany komputer, który optymalizuje wysiłek włożony w końcowy triumf w wyścigu.
- To prawda, w tym sezonie moja strategia rozgrywania wyścigów uległa ogromnej zmianie - przyznał 29-letni kolarz. - Podczas tegorocznej Vuelty na każdym odcinku starałem się zaoszczędzić jak najwięcej sił na kolejne etapy. Tak samo pojechałem Vueltę a Burgos i Dauphiné Libéré, gdzie zwyciężyłem nie wygrywając żadnego z etapów. Warto poświęcić mniejsze sukcesy na rzecz końcowych triumfów - dodał.
Alejandro był podczas Vuelty podwójnie umotywowany. Wcześniej nie dane mu było wystartować w Tour de France, którego jeden z tegorocznych etapów prowadził przez terytorium Włoch, gdzie Valverde ma zakaz startów.

- Gdy dowiedziałem się, że nie wystartuję w Tourze, z jeszcze większą motywacją zacząłem trenować. Cały sierpień sumiennie pracowałem, by jak najlepiej wystąpić w Hiszpanii. Jestem szczęśliwy, że udało mi się wygrać pierwszy w karierze wielki tour. Wymagało to ode mnie ogromnej koncentracji, pracy i odrobiny szczęścia. Fantastycznie spisała się również moja drużyna, bez której sukces ten nie byłby możliwy - powiedział Valverde.
Jedyny kryzys Hiszpana podczas trzytygodniowego wyścigu miał miejsce na 14. etapie, z metą na przełęczy La Pandera. Valverde miał wówczas duże kłopoty na początku finałowego podjazdu. - To był najgorszy moment w całym wyścigu. Na szczęście dość szybko zdołałem się wtedy pozbierać. Ostatecznie nie tylko niczego nie straciłem, ale również zdołałem nadrobić wiele cennych sekund nad bezpośrednimi rywalami do zwycięstwa - przyznał.
Premierowy triumf w wielkim tourze rozbudził apetyt lidera Caisse d'Epargne na kolejne zwycięstwa w trzytygodniowych wyścigach. - Wcześniej koncentrowałem się głównie na klasykach i imprezach jednotygodniowych. Teraz to się zmieni. W przyszłym roku mam zamiar osiągnąć podium Tour de France, a może nawet uda się stanąć na najwyższym jego stopniu? W tej chwili jednak chcę koncentrować się przede wszystkim na zbliżających się mistrzostwach świata, gdzie moja Hiszpania po raz kolejny zmierzy się z Włochami, których liderem będzie znajdujący się w rewelacyjnej formie Cunego - zakończył Valverde.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1