Kolarstwo - Giro d'Italia
28/05/2011 - 08:47 - Aktualizacja 28/05/2011 - 12:06Wielkie serce Contadora. Czwarty "oddany" etap

Alberto Contador potwierdził na mecie piątkowego etapu Giro d'Italia, że pozwolił wygrać Włochowi Paolo Tiralongo. Lider Saxo Bank-SunGard chciał w ten sposób odwdzięczyć się swojemu byłemu pomocnikowi z Astany za pracę wykonaną podczas ubiegłorocznego Tour de France.
Gdy wszystko wskazywało na to, że Hiszpan odniesie trzeci etapowy triumf na tegorocznym wyścigu Dookoła Włoch, stało się coś, czego niewielu się spodziewało. Contador obejrzał się do tyłu i kilkadziesiąt metrów przed metą puścił przed siebie "kręcącego" resztkami sił Tiralongo. Dla nie mogącego powstrzymać łez kolarza Astany, który w zawodowym peletonie startuje od 2000 roku, było to pierwsze zwycięstwo w Wielkim Tourze. Lider Saxo Bank-SunGard finiszował drugi, zgarniając 12-sekundową bonifikatę i powiększając o kolejne sekundy przewagę nad Scarponim i Nibalim.
- Bardzo się cieszę, że to Tiralongo wygrał 19. etap. Gdyby nie jego praca w ubiegłym sezonie, nie mógłbym pochwalić się tak wielką liczbą zwycięstw - powiedział Contador. - On bardzo pomógł mi podczas Tour de France. Uważam go za dobrego przyjaciela, zawsze mogłem na niego liczyć - dodał.
Contador ze śmiechem przyjął uwagi, że jest prawdziwym Świętym Mikołajem tegorocznego Giro, gdyż lekką ręką oddał już cztery etapowe zwycięstwa.
- Nie jestem kanibalem. Myślę, że zawsze warto słuchać swojego serca i organizmu - odpowiedział.
- Tiralongo wygrał dzięki swojej sile i ciężkiej pracy. Podczas tego Giro atakował już kilka razy, chcąc załapać się do ucieczek. W piątek w końcu mu się udało, z czego bardzo się cieszę. Moja przewaga w klasyfikacji generalnej jest duża, nie musiałem za wszelką cenę walczyć o zwycięstwo.
W samych superlatywach o Contadorze wypowiedział się najszczęśliwszy człowiek na mecie w Macugnadze - Paolo Tiralongo.
- To Alberto powiedział mi, kiedy mam zaatakować. Niestety 2 km przed metą wyraźnie osłabłem. Wydawało mi się, że muszę zostać złapany. Gdy jednak zobaczyłem za swoimi placami różową koszulkę, wiedziałem, że jedzie ze mną mój przyjaciel, który na pewno mnie nie wyprzedzi. Jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi, na trasie i w życiu. Mamy do siebie wiele szacunku. To Alberto zachęcił mnie do końcowego zrywu, cały czas kontrolując pozostałych rywali - przyznał 34-letni Włoch.
Sobotni etap to 240-km maraton z Verbani do Sestriere. Pierwsze 195 km jest płaskie, potem jednak na kolarze będą wspinać się na Colle delle Finestre (18,5 km). Kolejną przeszkodą będzie finałowa wspinaczka do Sestriere, która po raz pierwszy pojawiła się na trasie Giro dokładnie 100 lat temu.
- Najważniejszym zadaniem będzie utrzymanie dotychczasowych różnic czasowych na kolarzami z czołówki. Jeżeli mi się to uda, niedzielna czasówka w Mediolanie powinna być już formalnością. Wiem jednak, że nie będzie łatwo. Scarponi i Rujano będą walczyli o etapowe zwycięstwo i nadrobienie sekund - przewiduje Contador.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
14 Do 23 z 23