Kolarstwo - Giro d'Italia
07/05/2011 - 09:05 - Aktualizacja 07/05/2011 - 09:18Szmyd dla eurosport.pl: Giro zawsze priorytetem

Rozpoczynające się w sobotę Giro będzie już dziesiątym w karierze Sylwestra Szmyda. W tym roku Polak pomagać będzie w górach Vincenzo Nibalemu. – Praktycznie co roku startuję z mocnym liderem. Giro zawsze było najważniejszym wyścigiem w sezonie dla całej drużyny – powiedział eurosport.pl Szmyd.
Z Sylwestrem Szmydem, kolarzem grupy Liquigas-Cannondale, rozmawiał Bartosz Rainka.
W jakiej dyspozycji, w porównaniu z poprzednimi latami, przystąpi pan do tegorocznego Giro?
SYLWESTER SZMYD: Tak naprawdę będę w stanie odpowiedzieć na to pytanie mniej więcej w połowie wyścigu. W tym momencie naprawdę trudno powiedzieć. Od trzech lat przygotowuję się tak, aby na Giro było jak najlepiej. W tym sezonie odpuściłem sobie walkę o klasyfikację generalną na Giro del Trentino czy Tour de Romandie, gdzie we wcześniejszych latach potrafiłem wchodzić do dziesiątki. Na Coppi e Bartali w połowie marca potrafiłem być w czołówce, a teraz przyjeżdżałem ledwie w połowie stawki. Moje odczucia są lepsze niż przed rokiem, jednak wszystko może się zdarzyć. Dyspozycję zweryfikuje trasa, a przede wszystkim góry.
Czy w tym roku organizatorzy nie przesadzili z liczbą górskich etapów? Aż siedem z 21 odcinków kończyć się będzie podjazdami.
Pewnie, że przesadzili. Organizatorzy starają się przygotować jak najbardziej widowiskowy wyścig dla kibiców. Byle więcej gór i podjazdów. Wariackie końcówki i ekstremalnie trudne etapy to już chleb powszedni. To jest jednak moja praca, za to mi płacą, więc jadę. Z drugiej strony głośno jest o walce z dopingiem. W tym kontekście lepiej byłoby skracać etapy, ograniczając się na przykład do dwóch podjazdów.
Przed rokiem pomagał pan Ivanowi Basso, teraz liderem ekipy będzie Vincenzo Nibali. Z którym z nich łatwiej się panu współpracuje?
Z Ivanem współpracuje mi się świetnie, z kolei z Nibalim praktycznie nie miałem okazji (śmiech). Zawsze liderem był Ivan. Nawet gdy startowałem z Vincenzo, to i tak jechaliśmy na Ivana. Tak naprawdę zbliżające się Giro będzie pierwszym wyścigiem, na którym Nibali będzie liderem, a cała drużyna została ustawiona pod niego. Nawet podczas ubiegłorocznej Vuelty nikt specjalnie na niego nie stawiał. Nigdy wcześniej Vincenzo nie był pod taką presją jak teraz.
Czy Vicenzo wspominał coś o dziewiątym etapie, który rozpocznie się w jego rodzinnej Mesynie a zakończy na Etnie? Dla Sycylijczyka zwycięstwo u siebie byłoby chyba niezwykle prestiżowe.
Nie rozmawialiśmy do tej pory o pojedynczych etapach. No może o Monte Zoncolan czy niebezpiecznych zjazdach. Na pewno jednak Nibali już żyje tym etapem. Wszyscy tam na niego czekają. Jestem pewien, że gdyby miał wybrać jeden etap, w którym chciałby zwyciężyć, byłby to właśnie ten. Pamiętam z jakimi honorami byliśmy przyjmowani przez lokalne władze podczas zgrupowania na Etnie. Wiadomo jacy są południowcy, oni kochają własną ziemię. Dziewiąty etap będzie trudny i prestiżowy. Nibali na pewno zrobi wiele, by tam wygrać.
Wielkim faworytem wyścigu będzie Alberto Contador. Czy pana zdaniem Nibali, Scarponi bądź Mienszow będą w stanie nawiązać rywalizację z Hiszpanem?
Teoretycznie nie, co pokazały ostatnie lata. Contador wygrywał wszystkie Wielkie Toury, w których startował, bez większych problemów. Wyścig trwa jednak trzy tygodnie, podczas których wszystko może się zdarzyć. Ot na przykład jakieś losowe sytuacje. Myślę, że tylko to byłoby w stanie go zatrzymać. Czasem jednak sport pisze zaskakujące scenariusze. Zobaczymy.

To będzie już dziesiąte Giro w pana karierze. Czy podczas debiutu w 2002 roku spodziewał się pan, że uda się "wykręcić" taki wynik?
Zdecydowanie nie. Pamiętam, że moim marzeniem było utrzymać się jak najdłużej w zawodowym peletonie. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że będzie to aż dwanaście sezonów (Sylwester Szmyd ma podpisany kontrakt również na kolejny – przyp. red.). Dwadzieścia Wielkich Tourów, w tym dziesięć Giro, nie chodziło mi po głowie. Tym bardziej, że moje pierwsze Giro było bardzo trudne. Nie szło mi w górach tak, jak oczekiwałaby tego drużyna. To był wielki szok. W tym samym roku pojechałem jeszcze Vueltę, która zupełnie podcięła mi skrzydła. Wówczas nie mogłem się spodziewać, że moja kariera w ten sposób się potoczy.
Ma pan już na swoim koncie starty w Giro d'Italia (9), Tour de France (2) i hiszpańskiej Vuelcie (6). Czy jest coś, co odróżnia włoski wyścig od pozostałych Wielkich Tourów?
Przez całą karierę jeżdżę we włoskich grupach, praktycznie zawsze z mocnym liderem, który walczy o zwycięstwo. Frigo, Evans, Pantani, Cunego, Simoni, Basso, Nibali – na nich i na całej drużynie ciążyła zawsze presja. Sponsorzy i kibice domagali się końcowego zwycięstwa. Giro zawsze było najważniejszym wyścigiem w sezonie dla całej drużyny. Nawet w tym roku Ivanowi powiedziano, że najmocniejsza drużyna będzie wystawiona na Giro, a nie na Tour. Giro od zawsze było dla mnie priorytetem.
-----------------------------------
GIRO D'ITALIA JUŻ OD SOBOTY!
Eurosport zaplanował łącznie 43 godziny relacji na żywo z tegorocznego Giro. Dodatkowo dzięki usłudze Eurosport Player jej użytkownicy będą mogli obejrzeć rozszerzone relacje z Giro d'Italia uwzględniające również relacje ze startu każdego etapu.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 6 z 6