Igrzyska olimpijskie
28/02/2010 - 21:29Czyste igrzyska? To się okaże... w 2018 r

Jak na razie nie było większych afer związanych ze stosowaniem dopingu podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver, ale Międzynarodowy Komitet Olimpijski jest daleki od obwieszczenia zwycięstwa tej walce.
- Jestem realistą. Nie jestem naiwny. Z ostateczną oceną w sprawie dopingu na tych igrzyskach wstrzymam się do lutego 2018 roku - powiedział Jacques Rogge, prezydent MKOL.
Międzynarodowy Komitet Olimpijski zamroził na osiem lat 2100 próbek, zebranych od 12 lutego do 28 w Vancouver i Whistler, by móc je jeszcze raz przetestować w przyszłości, gdyby obecna technologia nie pozwalała na wykrycie nowych substancji dopingujących.
Skuteczność takiej metody pokazały badania przeprowadzone po letnich igrzyskach w Pekinie. Dzięki temu wpadło sześciu nowych sportowców.
Wpływ na mniejszą liczbę dopingowiczów mogły też mieć testy przeprowadzone przed igrzyskami. Przyłapano 30 zawodników i reszta mogła się zwyczajnie wystraszyć.
- Na pewno z każdymi igrzyskami są one czystsze i czystsze - powiedział agencji Reuters szef komisji medycznej MKOL Arne Ljungqvist. - Przyczyna wydaje się oczywista. Ludzie wpadają znacznie częściej przed igrzyskami. Oszukańcy wpadają zanim przyjadą - dodał.
W Vancouver wykryto pseudoefedrynę w organizmie jednego ze słowackich hokeistów - Lubomira Visnovskiego, ale zawodnik tłumaczył się, że przyjmował lek na grypę. Skończyło się na reprymendzie.
Zatem pełniejszy obraz tego, czy igrzyska były wolne od dopingu poznamy w najbliższych miesiącach.







