Hokej na lodzie
28/02/2010 - 20:47NAJWAŻNIEJSZE ZŁOTO KANADY!!!

Kanadyjscy hokeiści wywalczyli olimpijskie złoto na swojej ziemi! W pasjonującym finale Amerykanie doprowadzili do dogrywki 24,4 sekundy przed końcem trzeciej tercji, ale to złoty gol Sidney'a Crosby'ego (na zdjęciu) dał Kanadzie najważniejsze złoto Vancouver!
Nie ma co ukrywać - Kanadyjczykom wyszły te igrzyska pod względem dorobku medalowego. W zasadzie moglibyśmy pewnie identycznie rozpocząć ten tekst, gdyby złoto zdobyte przez hokeistów gospodarzy było jedynym "krążkiem" sportowców spod znaku klonowego liścia, wszak sport ten jest niemal świętością w Kanadzie. No bo jak inaczej zrozumieć słowa jednego z kanadyjskich kibiców, który po meczu mówił, że zoto jest "jakby właśnie na świat przyszedł mój syn". - Oddam wszystkie nasze medale za ten jeden złoty - dodawał inny przed finałowym startem.
Finał ze Stanami Zjednoczonymi był wisienką na torcie. Drużyna Mike'a Babcocka mierzyła się już z "Jankesami" w meczu grupowym. Wtedy górą byli Amerykanie, którzy wygrali 5:3.
- To już jest za nami. Nie myślimy w ogóle o tym. Finał to finał. Wszystko zaczyna się od początku - mówił przed spotkaniem Sidney Crosby.
Mecz rozpoczął się zgodnie z planem Kanadyjczyków. W 12. minucie pierwszej tercji wynik otworzył Jonathan Toews. Kiedy w drugiej części gry na 2:0 podwyższył Corey Perry, wydawało się, że sytuacja jest w pełni pod kontrolą.
Jednak chwilę po tym, kontaktowego gola strzelił dla USA Ryan Kessler. W tym momencie walka rozpoczęła się na dobre. Należy jednak zaznaczyć, że była to walka bardzo czysta. Sędziowie tylko czterokrotnie odsyłali zawodników na ławkę kar (po dwie kary dla jednych i drugich).
Mecz zbliżał się do końca. Trener Amerykanów, Ron Wilson, na niespełna minutę przed końcem zdecydował się wstawić dodatkowego zawodnika z pola, kosztem bramkarza Ryana Millera. Ryzyko się opłaciło! Na 24,4 sekundy przed końcem do wyrównania doprowadził Zach Parise! Błąd w tej sytuacji popełnił Scott Niedermayer, który zostawił zawodnika New Jersey Devils samego przed bramką Roberto Luongo. Parise zachował zimną krew i na tablicy wyników zrobiło się 2:2!

Nie wiadomo, czy Ron Wilson oglądał kiedyś występ polskich piłkarzy ręcznych, ale gdyby udało się zdobyć złoto, to zapewne amerykańskie media przypisałyby mu status amerykańskiego Bogdana Wenty.
Dogrywka, grana do "nagłej śmierci" nie trwała długo. Złotą bramkę dla Kanady zdobył ten, od którego na tym turnieju oczekiwano najwięcej. Mowa oczywiście o napastniku Pittsburgh Penguins, Sidneyu Crosbym. "The Next One" w 8. minucie dodatkowego czasu gry, wykorzystał chwilę nieuwagi Briana Rafalskiego i pewnym strzałem (na żdjęciu) zmieścił krążek obok Millera! Niesamowitą pracę przy tym trafieniu wykonał Jerome Iginla, który wyłuskał "gumę" pod boczną bandą i przytomnie podał do Crosby'ego. Na lodowisku, jak i na trybunach zapanowała szalona radość!

- Nie czuję jakby to było realne, jest jak we śnie - powiedział strzelec zwycięskiego gola Sidney Crosby. - To nieprawdopodobne uczucie - mówił szczęśliwy. - Czułem, że będę mieć okazje, Iggy będzie mieć okazje, więc w końcu wpadnie. Czekałem do tego ostatniego momentu i wpadło - stwierdził Crosby i dodał: Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuje kraj. Pamiętam jak to było, gdy wygraliśmy w 2002 roku. Pamiętam jak byłem na ulicy, więc jestem pewien, że jest niesamowicie.

- To najważniejszy mecz, w jakim zagraliśmy i czujemy się zdruzgotani - powiedział amerykański obrońca Jack Johnson. - Byliśmy o jednego gola od wywalczenia złotego medalu - mówił załamany.
To już ósmy złoty medal olimpijski dla kanadyjskich hokeistów. Po raz ostatni "Klonowe Liście" wygrały igrzyska w 2002 roku, które odbywały się w Salt Lake City. W finale pokonali oni wtedy 5:2... reprezentację Stanów Zjednoczonych.
Kanada - USA 3:2 (1:0, 1:1, 0:1; 1:0)
Bramki: dla Kanady - Jonathan Toews (13), Corey Perry (28), Sidney Crosby (68); dla USA - Ryan Kesler (33), Zach Parise (60). Kary: Kanada - 4, USA - 4 minuty.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 4 z 4