Hokej na lodzie
26/02/2010 - 23:15Amerykanie rozbili Finów. Teraz złoto?

Reprezentacja Stanów Zjednoczonych nie dała najmniejszych szans Finom w meczu półfinałowym hokejowego turnieju olimpijskiego. Podopieczni Rona Wilsona wygrali 6:1. Amerykanie wszystkie trafienia zanotowali w pierwszym kwadransie podcinając skrzydła graczom Suomi. USA czekają na finałowego rywala.
W hokejowym turnieju olimpijskim reprezentacja USA postrzegana jest jako jeden z faworytów. Pokonanie w fazie grupowej Kanady wywindowało podopiecznych Rona Wilsona na głównego kandydata do złotego medalu. Tym razem na drodze do upragnionego finału stanęli im wicemistrzowie olimpijscy z Turynu - Finowie.
Trzeba przyznać, że Amerykanie mają znakomitych ekspertów od przygotowania psychologicznego. Zawodnicy grający przede wszystkim w NHL wyjeżdżają na lód bardzo zmotywowani i skoncentrowani. Hokeiści "Suomi" wytrzymali tylko dwie minuty napór rywali. Dokładnie w 2. minucie i 4. sekundzie Miikkę Kiprusoffa pokonał Ryan Malone. Fiński golkiper wyjechał z bramki i? Podał krążek wprost na kij napastnika Tampa Bay Lightning, a ten precyzyjnie uderzył bez namysłu. Kibice amerykańskiego hokeja nie musieli długo czekać na kolejnego gola. Najpierw w 6. minucie Janne Niskala faulował Dustina Browna, za co wylądował na ławce kar. Reprezentanci USA przyzwyczaili wszystkich, że grę w przewadze mają opanowaną do perfekcji. Tym razem, bramkę zdobył Zach Parise wykorzystując podanie Paula Stastny'ego.
Jak się okazało, Finami wstrząsnął pierwszy kwadrans. Amerykanie znów wykorzystali "power play". Asystę zanotowali Joe Pavelski i Ryan Malone, a na liście strzelców znalazło się nazwisko obrońcy, Erika Johnsona. Już dwie minuty później gola po akcji indywidualnej strzelił Patrick Kane. Atakujący Chicago Blackhawks pokazał jak powinno grać się z backhandu. Kolejne wyjście reprezentantów USA dwóch na jednego i...nie kto inny tylko Patrick Kane uderzył z nadgarstka nie do obrony. Bezradny w bramce był występujący na codzień w Calgary Flames, Miikka Kiprusoff. Finowie nie zdążyli na dobre pogodzić się ze stratą gola, a szóstą bramkę, po podaniu Jamie Langenbrunnera, zdobył Paul Stastny.

Można powiedzieć, że już pierwsza tercja załatwiła to spotkanie. Statystyki były zabójcze. Amerykanie oddali 13 strzałów na fińską bramkę i strzelili aż sześć goli. Podopieczni Jukki Jalonena nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie, świetnie dysponowanego, Ryana Millera. Golkiper Buffalo Sabres nie puścił żadnego z 13 uderzeń oddanych na jego bramkę.
Dwie kolejne tercje przeszły bez echa. Amerykanie na tyle kontrolowali sytuację na lodowisku, że szkoleniowiec Wilson zdecydował się na zmianę na bramce. Fantastycznego Millera zmienił Tim Thomas, zaliczając debiut w olimpijskim turnieju.
Finów stać było na honorowe trafienie. W 55. minucie gry uderzenie Antti Miettinena po rykoszecie wpadło do amerykańskiej bramki.
Dzięki łatwemu zwycięstwu reprezentacja USA podbudowała swoje morale. Amerykanie czekają na zwycięzcę spotkania pomiędzy Kanadą i Słowacją. Wszyscy kibice hokeja liczą, że gospodarze olimpiady będą mieli okazję do rewanżu na podopiecznych Rona Wilsona za grupową porażkę (USA wygrały z Kanadą 5:3 przyp. red.).








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0