•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal w Eurosporcie
PŚ w Klingenthal w EurosporcieWe wtorek i środę kwalifikacje i zawody - tylko u nas!
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA w Doha
WTA w DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Chlodnym okiem
Oczywiste oczywistości…
30/08/2010 - 16:17

Oczywiste oczywistości…

Na szczęście skończył się finałowy turniej Grand Prix siatkarek. Nie wątpię, że nasze reprezentantki miały powyżej dziurek od nosa azjatyckiego tournee, zwłaszcza lania jakie spotkało ich w ostatnim turnieju w Ningbo. I to batów, które zebrały wyłącznie na własne życzenie!


Były momenty, w których polski zespół prezentował dobrą, a nawet bardzo dobrą siatkówkę. Więcej było jednak takich, w których załamywaliśmy ręce, bo przypominał stado przerażonych owiec, które nie wiadomo dlaczego wysłano na boisko do siatkówki. Katastrofalne klęski w meczach z Brazylia i Chinami, niezrozumiałe załamania w innych meczach, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi i Włochami (szczególnie bolesna była ta pierwsza porażka), pod znakiem zapytania stawiają sportową klasę Polek. Bo na poziom zespołu składają się nie tylko technika i taktyka gry, ale także psychika zespołu. A tej mocnej w reprezentacji Polski nie było. Jedno lub dwa niepowodzenia powodowały kompletne załamanie, totalne bezhołowie na boisku i stratę punktów seriami. Szczególnie wymownym przykładem był czwarty set niedzielnego meczu z Włoszkami.


Inna sprawa, że tak Bogiem a prawda mamy dwie siatkarki światowej klasy. Oczywiście to Anna Barańska i Milena Sadurek. Mamy jeszcze dwie, no może trzy dość wysokiej klasy. I mieliśmy jedną, którą już po pierwszym azjatyckim turnieju należało odesłać do domu. Turecki Fenerbahce zdaje się zrobił „złoty interes”, za tak wielkie pieniądze kupując Katarzynę Skowrońską-Dolatę.


Niepowodzenia, choć z trudem można znieść, bolą zwłaszcza w meczach, które można było wygrać. Koniec turnieju w Ningbo oznaczał na szczęście finał telewizyjnej sagi, która była nie do zniesienia. Od dobrych rad, zwłaszcza jednego z komentatorów robiło się niedobrze. Bez przerwy słyszeliśmy: „tak nie można zagrywać, teraz trzeba odskoczyć od rywalek, nie mamy problemów (oj, jeszcze jakie), szkoda takiej akcji (ze sto razy), gramy lepiej od rywalek (wynik mówił co innego), taką przewagę można odrobić". To jasne, że tego co robiły Polki nie wolno czynić na żadnym boisku. Słyszeliśmy także pochwały pod adresem różnych zawodniczek, choć należała się rzetelna, podkreślam to rzetelna, ocena koszmarnej liczby błędów przez nie popełnianych. Nie było ani słowa o trenerze, który nie mógł już zrozumieć, co wyprawiają jego podopieczne, które przegrywały wygrywane przecież pozornie spotkanie.


Nie chcę być złym wróżbitą, ale z tak szybko załamującym się zespołem, tak potwornie nierównym, jakiego drugiego nie ma na świecie, w dość czarnych barwach widzę efekty jego udziału w mistrzostwach świata w Japonii.


Bogdan Chruścicki

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Blogi

Więcej ekspertów