•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal w Eurosporcie
PŚ w Klingenthal w EurosporcieWe wtorek i środę kwalifikacje i zawody - tylko u nas!
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA w Doha
WTA w DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Chlodnym okiem
Bez słynnej formułki Samarancha
01/03/2010 - 21:40

Bez słynnej formułki Samarancha

Na zakończenie igrzysk Jacques Rogge nie odważył się, co pochwalam, powiedzieć, że właśnie kończymy najlepsze igrzyska w historii.

Obawiał się reakcji świata, nie tylko zresztą sportu, a może jest jednak człowiekiem innego pokroju niż markiz de Samaranch, więc fałszywych słów nie wygłosił. Nie były to bowiem najlepsze w historii igrzyska. Oczywiście nie mam tu na myśli występu biało-czerwonych, bo jego medalowy efekt przeszedł wszelkie wyobrażenia.

Trochę mi żal, że organizacyjne brakoróbstwo, niekompetencja i brak wyobraźni, przesłaniają widowiskowy aspekt igrzysk. Ten ostatni był znakomity! Niemal wszystkie areny wypełnione były po brzegi publicznością, wspaniale przy tym reagującą, wesołą, życzliwą wobec wszystkich startujących. Pod tym względem Vancouver na głowę pobiło Calgary, a może nawet okazało się lepsze niż Lillehammer. Niestety, to tylko jedna, ta jasna strona organizacyjna igrzysk, może najmniej zależna od potężnego liczebnie sztabu ludzi, bez których igrzyska byłyby niemożliwe. I wiele trybów tej machiny zawiodło, część nawet bardzo.

Nie podejrzewam nikogo o złą wolę, nawet konstruktorów toru saneczkowo-bobslejowego. Ten złowrogi obiekt, na którym krew lała się codziennie i często, stał się symbolem niekompetencji. A jednocześnie lekceważenia obowiązków. Od biedy mogę jeszcze zrozumieć projektantów i budowniczych tej śmiertelnej pułapki, ale nie ma słów usprawiedliwienia dla przedstawicieli obu międzynarodowych federacji. Musieli widzieć, co się dzieje, jak wyglądają plany, potem byli obecni na próbach. I milczeli!!!

Nie wierzę też, że delegaci techniczni i dyrektorzy bloków konkurencji narciarskich nie dokonali inspekcji stoków i tras. Jeśli przejechali je na nartach lub przeszli piechotą, czemu biernie przyglądali się zaniechaniom, wręcz idiotyzmom? Odium spadło na gospodarzy, ale najbardziej winni są "międzynarodowi fachowcy". A już ci z saneczkowej federacji skompromitowali się doszczętnie, do spółki z milczącym MKOl-em, zrzucając winę za śmierć gruzińskiego saneczkarza na niego samego. Przebieg zawodów wykazał, jak uciekli się do obrzydliwego kłamstwa. I właśnie dlatego Jacques Rogge nie uciekł się do słynnej formuły Samarancha. Tego byłoby za wiele, ale poza tym towarzystwo z Lozanny czuje się doskonale. W przeciwieństwie do Petry Majdić, dziesiątek narciarzy wszelkiej maści, saneczkarzy i bobsleistów.

Właściwie jedyną służbą igrzysk, która absolutnie stanęła na wysokości zadania i wykazała się pełnym profesjonalizmem, byli członkowie tej, która nosiła na plecach i piersiach symbol Czerwonego Krzyża. A tak naprawdę, to winni oddawać się błogiemu lenistwu...

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Blogi

Więcej ekspertów