•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
KONKURS!
KONKURS!Weź udział w losowaniu 2 biletów na finał kobiet turnieju Rolanda Garrosa
Roland Garros NA ŻYWO
Roland Garros NA ŻYWOOglądaj Roland Garros 2012 na żywo w Eurosport Player
Giro d'Italia w Eurosporcie
Giro d'Italia w EurosporcieOstatni tydzień zmagań w codziennych relacjach NA ŻYWO!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Chlodnym okiem
Agenci kardiologów
28/01/2010 - 12:56

Agenci kardiologów

 

Dziś nie będę oglądał meczu z Francuzami. Flakoniki z miksturami i proszkami na serce zachowam na sobotę i niedzielę, gdy 16-u wspaniałych będzie grać o medal mistrzostw Europy.

To dzisiejsze spotkanie nie jest dla ważne, za to istotne dla rywali. Niema co ukrywać, jak słusznie zauważył jeden z internautów, podopieczni Bogdana Wenty są na usłuchaj kardiologów… Tak było trzy lata temu w mistrzostwach świata, tak rok temu i teraz w Austrii. Graja jak natchnieni, by za chwilę popełniać błędy jak dzieci z przedszkola. Nigdy jednak nie chcą być na straconej pozycji, gdyż to zespół zawziętych, twardych, dojrzałych mężczyzn. W dodatku dowodzony przez człowieka, którego już dziś trzeba postawić w pierwszym rzędzie wielkich polskich trenerów. Obok Feliksa Stamma, Huberta Wagnera, Jana Mulaka, Janusza Tracewskiego, Henryka Łasaka czy Aleksandra Wierietielnego. Ale czy tylko jego?

Trochę się zapomina o tym drugim. Moim zdaniem, nie byłoby Bogdan Wenty, gdyby nie było Daniela Waszkiewicza. To wprost niepojęte, że tak perfekcyjnie udało się pogodzić ogień i wodę, dwóch ludzi o tak różnych charakterach i sposobie bycia. Wulkanicznego, ziejącego pomysłami, grającego z zespołem, trochę szalonego Bogdana, często przekraczającego konwenanse i niespotykanie spokojnego, zrównoważonego, rozsądnego, wręcz flegmatycznego Daniela, nie dającego się nigdy wyprowadzić z równowagi. I w najbardziej gorących chwilach rysującego ze spokojem schematy, potrzebne drużynie w danym momencie. Wbrew wielu, wbrew marnej naszej lidze, zasiedziałym niektórym działaczom, leniwym prezesom i niektórym trenerom i części grających w Polsce zawodników, duet ten stworzył niepowtarzalna drużynę. Przebił się z nim przez mur niemożności, podbił serca Polaków.

Mecz ze Słowenią oglądałem w legendarnej zakopiańskiej „Obrochtówce”, obleganej przez smakoszy regionalnej karczmie. Ten wieczór w sławnej restauracji nie należał do Adama Małysza, ale do podopiecznych Bogdana i Daniela. Załoga „Obrochtówki” nigdy przedtem nie przeżyła czegoś podobnego, zatraciła się w tłumie szalejących kibiców, którym niemal co chwila i to natychmiast potrzebne były specjalne krople. Ostatecznie grali agenci kardiologów…

Nie wiem co ostatecznie osiągną piłkarze ręczni. Może zawieszą im złote krążki, może zajmą tak nienawidzone przez sportowców czwarte miejsce. Jestem pewien, że szczypiorniści znów dostarczą nam wielkich wrażeń, mam jakąś pewność, że w dodatku radosnych. Dlaczego użyłem nazwy szczypiorniści? Są jeszcze inni piłkarze, ale ci z parkietów nie mają nic wspólnego z kopaczami. Jedyne czego chcą, to tylko „szmalu”, ale proszę nie mylić z naszym fenomenem.

 Bogdan Chruścicki

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Nasi eksperci

Więcej ekspertów