•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
KONKURS!
KONKURS!Weź udział w losowaniu 2 biletów na finał kobiet turnieju Rolanda Garrosa
Roland Garros NA ŻYWO
Roland Garros NA ŻYWOOglądaj Roland Garros 2012 na żywo w Eurosport Player
Giro d'Italia w Eurosporcie
Giro d'Italia w EurosporcieOstatni tydzień zmagań w codziennych relacjach NA ŻYWO!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Break point
Rozliczenie, czyli "To jednak nie były wspaniałe igrzyska"
02/03/2010 - 00:06

Rozliczenie, czyli "To jednak nie były wspaniałe igrzyska"

Trzy tygodnie temu napisałem tekst p.t. „To będą wspaniałe igrzyska”. Przytoczyłem sześć argumentów, i chociaż większość moich przewidywań się sprawdziła, to tytułowa prognoza nie znalazła potwierdzenia w faktach. Zawód sprawili bowiem organizatorzy.


Pal licho wpadki z topniejącym lodem i niedziałającym zniczem. Kanadyjczycy zawiedli w najbardziej fundamentalnej kwestii – bezpieczeństwa uczestników. Do nieszczęścia nie trzeba było fanatycznych terrorystów czy spragnionych sławy szaleńców, wystarczył brak wyobraźni organizatorów . Kiepsko przygotowane i źle zabezpieczone trasy zjazdowe przyniosły kilka poważnych wypadków, zwłaszcza w czasie zjazdu pań, gdy z trasy wypadły Dominique Gisin, Anja Paerson i Edith Miklos. Fatalnej kontuzji w czasie treningu doznała Petra Majdic. Najbardziej obciąża jednak organizatorów wybudowanie niebezpiecznego toru saneczkowo-bobslejowego, na którym tragiczny wypadek miał Nodar Kumaritaszwili. Śmierć saneczkarza z Gruzji to piętno, którego nic nie zmyje, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie żenującą próbę obwinienia za wypadek samego sportowca.


Przed igrzyskami popełniłem jeszcze kilka innych tekstów, z których pora się rozliczyć. Zwłaszcza, że pokusiłem się o kilka prognoz. Typowanie w „Konfrontacjach” poszło mi naprawdę kiepsko, choć wcale mnie to nie dziwi. Lindsey Vonn miała zdobyć mniej medali od Marii Riesch, ale za to z cenniejszego kruszcu. Tymczasem obie wrócą do domu z dwoma krążkami, jednak to Niemka dwukrotnie wysłuchała hymnu swego kraju. Petter Northug miał zdobyć trzy złote medale: na 15 km stylem dowolnym, w sztafecie i biegu łączonym. Wywalczył dwa: w sprincie drużynowym i biegu na 50 km. Niemcy i Norwegia miały walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji medalowej. Wygrali ją zdecydowanie Kanadyjczycy, a Norwegię wyprzedzili jeszcze sportowcy z USA. Bjoerndalen miał dogonić w liczbie zwycięstw Bjoerna Daehliego, a wywalczył „jedynie” złoto w sztafecie i srebro w biegu indywidualnym.


Dwie prognozy można uznać za udane w połowie. Felix Gottwald miał przywieźć „jakiś medal” i wywalczył złoto w drużynie. Ale już w przypadku Hannu Manninena pomyliłem się okrutnie, Fin miał wreszcie zdobyć indywidualne złoto, a zakończył bez choćby jednego krążka. Nie zawiedli kanadyjscy hokeiści i po porywającym finale zdobyli złoty medal. Rosjanie, którzy mieli być moim (i nie tylko moim) zdaniem ich najgroźniejszym rywalem zostali rozbici przez gospodarzy w ćwierćfinale. W stu procentach sprawdziła się tylko moja najdziwniejsza prognoza: Gregor Schlierenzauer przegrał z „klątwą Weissfloga” oraz Ammanem i Małyszem, a złoto zgodnie z przewidywaniami zdobył w konkursie drużynowym.


O wiele ciekawiej wygląda z perspektywy czasu mój tekst o bohaterach drugiego planu, zwłaszcza, że w przypadku słabszych sportowców trudniej o trafne prognozy. Typowałem do wysokiego miejsca na 1500 m Katarzynę Bachledę-Curuś. Nic z tego nie wyszło, ale nasza panczenistka „odkuła” się znakomicie pod koniec imprezy zdobywając z koleżankami pierwszy w historii naszych startów na Zimowych IO medal drużynowy. Pascal Bodmer miał wywalczyć z kolegami brąz w drużynie i być może tak by było, ale po słabiutkim i nerwowym występie (problemy z kombinezonem) na średniej skoczni zastąpił go Andreas Wank. W efekcie Niemcy zdobyli srebro. Trafnie przewidziałem, że Chandra Crawford ledwie przebrnie kwalifikacje sprint, Kanadyjka ostatecznie odpadła w ćwierćfinale i zajęła 26 miejsce. Słusznie również obawiałem się czy Susanne Riesch dojedzie do mety slalomu. Kompletnie zawiodła mnie natomiast mistrzyni świata w saneczkarstwie Erin Hamlin, która miała walczyć z Niemkami o medale, a skończyła na 16 miejscu.


Na deser zostawiłem sobie dwoje medalistów, którzy zaskoczyli mnie pozytywnie. Dla Alessandro Pittina przewidywałem jedno miejsce w ósemce, a Włoch zdobył sensacyjnie brązowy medal, dokładając jeszcze potem siódmą lokatę. No i na koniec największa sensacja – Anastazja Kuzmina. Z jednej strony moja prognoza była fatalna, bo przewidywałem, że stać ją co najwyżej na jedno miejsce w pierwszej dziesiątce. Z drugiej jednak – nie wiem, czy ktokolwiek z polskich dziennikarzy i ekspertów w ogóle zwrócił przed igrzyskami uwagę na rosyjską Slowaczkę. Mały punkcik dla mnie.


Marcin Tarułka

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Nasi eksperci

Więcej ekspertów