•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
KONKURS!
KONKURS!Weź udział w losowaniu 2 biletów na finał kobiet turnieju Rolanda Garrosa
Roland Garros NA ŻYWO
Roland Garros NA ŻYWOOglądaj Roland Garros 2012 na żywo w Eurosport Player
Giro d'Italia w Eurosporcie
Giro d'Italia w EurosporcieOstatni tydzień zmagań w codziennych relacjach NA ŻYWO!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Break point
Powinni tego zakazać
12/03/2010 - 00:47

Powinni tego zakazać

Szwedzi i Norwegowie od lat toczą słowne potyczki na temat sportów zimowych. Uwielbiają wytykać sobie porażki i naśmiewać się z niepowodzeń drugiej strony. Wbijanie szpilek może dotyczyć zarówno spraw aktualnych, jak i odległej przeszłości. Albo jednego i drugiego naraz, co pokazuje przykład sporu pod tytułem „Kto większym sportowcem jest: Ingemar Stenmark czy Ole Einar Bjoerndalen”?


Gdy tylko Norweg odniósł swe 86 zwycięstwo w PŚ i wyrównał rekord Stenmarka Szwedzi wytoczyli działa statystyczne, przypominając o innych zasadach liczenia pucharowych zwycięstw. Faktycznie, w biathlonie do PŚ wlicza się również Mistrzostwa Świata i Igrzyska Olimpijskie, co mierzi wielu sportowych "purystów" wychowanych na przepisach FIS-owskich. Tego typu "uprzywilejowanie" Bjoerndalena nie jest jednak wielkim problemem, wszak wystarczy odjąć mu pucharowe triumfy za MŚ i IO, ewentualnie dodać do liczby zwycięstw Stenmarka złote medale z największych światowych imprez (2 olimpijskie i 5 mistrzostw świata). Gdy Bjoerndalen zwyciężył w PŚ po raz 87 i przegonił Stenmarka, rodacy znakomitego szwedzkiego alpejczyka stwierdzili autorytatywnie, że biathlon to dziwny, nienaturalny i groteskowy sport. I dlatego jest mniej ważny niż narciarstwo alpejskie.


Cóż, jak się dobrze przyjrzeć, to każdy sport okaże się dziwny i groteskowy. 22 facetów ugania się za jedną piłką, wielkoludy rzucają piłką do dziurawego kosza... O chodzie sportowym nawet nie ma co wspominać. Szwedzi strzelali więc na oślep, ale jak to czasami bywa, pomylili się nie tak wiele. O ile sam biathlon jest wspaniałym i emocjonującym sportem, o tyle jedna z konkurencji - bieg pościgowy - jest głupia i niesprawiedliwa. I należałoby ją moim zdaniem zlikwidować, a przynajmniej wyrzucić z programu igrzysk.


Bieg pościgowy, w którym biathloniści startują zgodnie z różnicami czasowymi uzyskanymi we wcześniejszym wyścigu, powinien zostać zlikwidowany gdyż łamie dwie fundamentalne zasady. Po pierwsze: odbiera już na starcie równość szans. Po drugie: dwukrotnie nagradza jeden start. Skoro biathlonowy sprint jest "zamkniętą" konkurencją, za którą zawodnicy nagradzani są medalami czy punktami PŚ, to nie powinien mieć wpływu na kolejny oddzielny start, nagradzany takimi samymi medalami czy punktami. Od lat nie mogę nadziwić się dlaczego MKOl toleruje w programie igrzysk tę konkurencję, skoro wieloletnia praktyka wskazuje na inną filozofię działania międzynarodowych władz sportowych. Są na to dwa przykłady z historii.


Pierwszy przykład ma wiele wspólnego z historią naszego sportu. Na igrzyskach w Barcelonie  Polska zdobyła dwa złote medale w pięcioboju nowoczesnym, pierwszy wywalczył Arkadiusz Skrzypaszek, a drugi drużyna w składzie Skrzypaszek, Maciej Czyżowicz i Dariusz Goździak. Medale drużynowe przyznawano sumując wyniki trzech zawodników z danego kraju, i właśnie temu sprzeciwili się działacze olimpijscy. Efekt? Igrzyska w Barcelonie były ostatnimi, na których rozdano medale drużynowe. MKOl doprowadził do wyrzucenia tej konkurencji z igrzysk, argumentując, że system, w którym te same wyniki liczą się zarówno w rywalizacji indywidualnej jak i drużynowej jest niesprawiedliwy w stosunku do innych sportowców, którzy na każdy medal muszą „pracować” oddzielnie. Międzynarodowa Unia Pięcioboju Nowoczesnego próbowała w miejsce drużynówki wprowadzić rywalizację sztafet, rozgrywanych od lat na MŚ, ale przynajmniej na razie MKOl nie zgodził się na dodatkową konkurencję wymagającą osobnych zawodów.


Drugi przypadek jest wręcz bliźniaczo podobny do biathlonu i dotyczy pokrewnych mu biegów narciarskich. W dyscyplinie tej również rozgrywany jest bieg pościgowy, ale jego zasady są inne. Zawodnicy startują razem, biegną połowę dystansu stylem klasycznym, zmieniają narty i drugą połowę pokonują "łyżwą". Nie zawsze jednak narciarski bieg pościgowy rozgrywano w ten sposób, gdy wprowadzono go 18 lat temu do programu igrzysk w Albertville zawody wyglądały analogicznie jak te dzisiejsze w biathlonie, których pomysł powstał zresztą na podstawie biegów. W 1992 roku najpierw rozegrano bieg stylem klasycznym (5 km dla kobiet, 10 km dla mężczyzn), po którym rozdano medale, a następnie zawodnicy wyruszyli na trasę stylem dowolnym (10 i 15 km w zależności od płci), w kolejności i według różnic czasowych ustalonych „klasykiem”. Tak samo było w Lillehammer, aż MKOl powiedział dość i zmusił FIS do wprowadzenia nowego sposobu rozgrywania biegu pościgowego, w Polsce zwanego biegiem łączonym.


Międzynarodowa Unia Biathlonu nie dostała takiego ultimatum, a absurd biegu pościgowego wyszedł jak na dłoni podczas igrzysk w Vancouver, gdzie opady śniegu wypaczyły nie tylko wyniki sprintu, ale odbiły się również na wynikach rozgrywanego dwa dni później biegu na dochodzenie. Absurd, bo równie „sprawiedliwe” byłoby np. w skokach narciarskich wliczanie wyników ze średniej skoczni do rezultatów konkursu na skoczni dużej, albo wypuszczanie panczenistów w biegu na 10000 metrów z zaliczeniem różnic czasowych z wyścigu o połowę krótszego.


Marcin Tarułka

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Nasi eksperci

Więcej ekspertów