Boks - Walka Kliczko - Sosnowski
10/03/2010 - 15:35Wałujew kpi z Dragona. "Kibice nie dopiją pierwszego piwa"

Nikołaj Wałujew nie może zrozumieć, jakim cudem Witalij Kliczko zdecydował się na walkę z Albertem Sosnowskim. "Kamienny Łeb" na swoim blogu drwi z polskiego pięściarza, wypominając mu kiepską, remisową walkę z kompletnie nieznanym Francesco Pianetą.
Sosnowski bił się z Niemcem włoskiego pochodzenia w kwietniu zeszłego roku. Wałujew wypomina Polakowi tę walkę, bo Pianeta, choć legitymował się w tamtym czasie rekordem 18-0, bił się głównie z kelnerami.
- Patrząc na tamtą walkę Sosnowskiego, można się spodziewać, że kibice nie zdążą dopić pierwszego piwa - drwi Nikołaj Wałujew, przepowiadając rychły koniec Sosnowskiego w starciu z Kliczką.
Rosyjski gigant podważa też sens zorganizowania tej walki na pojemnym stadionie Schalke w Gelsenkirchen. - Wątpię, żeby znalazło się 60 tysięcy kibiców chętnych do obejrzenia tego "spektaklu" - uważa Nikołaj Wałujew.
Na blogu Wałujew zdradził też kulisy zerwanych negocjacji z obozem Kliczki. O tym, że Witalij będzie się bił z Sosnowskim, dowiedział się z telewizji. W imieniu olbrzyma pertraktował Don King, który jest menedżerem Wałujewa. Rozbieżności były spore, począwszy od kontraktu za tę walkę po podział zysków z transmisji telewizyjnych.
King zażądał w sumie - w gaży za walkę i prawach za transmisję - 5 milionów dolarów. Ludzie Kliczki w pewnym momencie zaproponowali po cichu podział zysków 60:40, ale oficjalnej propozycji nie było. Skończyło się jedynie na 2,5 miliona za samą walkę, ale to King stanowczo odrzucił.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 6 z 6