Boks - Walka Adamek - Grant
22/08/2010 - 04:03 - Aktualizacja 22/08/2010 - 14:47Adamek pokazał góralski charakter i pokonał Granta

Z całą pewnością to była najtrudniejsza przeprawa Tomasza Adamka w wadze ciężkiej. Polak pokonał wprawdzie Michaela Granta jednogłośną decyzją sędziów, ale rywal wiele razy mocno go trafił. "Góral" kończył walkę z mocno zakrawioną twarzą. - Muszę wrócić na salę treningową - przyznał nasz bokser.
Można było się spodziewać, że to będzie trudny pojedynek, ale eksperci wskazywali na pewną wygraną Adamka. Młodszy Polak miał sobie dość łatwo poradzić z podstarzałym rywalem. Siłą "Górala" miał być jego spryt, technika i szybkość.
Nic jednak z tego. Obóz Polaka liczył na to, że 38-letni Grant zaatakuje od początku, a wtedy będzie go można łatwo punktować. Tak się jednak nie stało. Amerykanin spokojnie przyjmował ataki i czekał na jeden mocny cios. Widać było, że nasz bokser nie ma pomysłu jak walczyć z tak bardzo wysokim pięściarzem jak Michael - 202 cm.
Tomasz boksował zbyt chaotycznie. Na siłę próbował atakować lewym sierpem. Wyraźnie się przy tym zmęczył. O ile jeszcze pierwszy cztery rundy należały do pięściarza z Gilowic, o tyle później było znacznie gorzej. Grant przejął inicjatywę, a Adamek w żaden sposób nie umiał podejść do rywala. Na dodatek na jego twarzy pojawiły się dwa mocne rozcięcia nad oczami.
W szóstej rundze gong uratował Polaka od nokdaunu. Ciężko powiedzieć, co by się stało, gdyby musiał bić się kilkadziesiąt sekund później. Wyglądało to naprawdę nieciekawie.
Na szczęście od dziewiątej odsłony Tomek odżył i wygrał trzy kolejne rundy. Widać było, że udało mu się podnieść po kryzysie. Szczególnie 11. starcie było dobre. Polak świetnie trafił prawym sierpem i Amerykanin się zachwiał. Ostatnie starcie należało do Granta. Według naszej punktacji, były podopieczny Andrzeja Gmitruka zwyciężył 115:113.

Sędziowie byli bardziej przekonani o jego triumfie i wydali werdykt: 117:111, 118:110, 118:111. Trzeba jednak zaznaczyć, że walka oglądana spod samego ringu, często wygląda o wiele inaczej niż ta w telewizorze. To był jego czwarty sukces w królewskiej kategorii.
- Cieszę się, że wygrałem. Pojedynek nie był łatwy. Liczyłem, że zadam kilka ciosów i odejdę, ale on mnie obłapiał swoimi wielkimi grabiami i pokazywałem to sędziemu - mówił Adamek po walce w Polsacie. - Myślę, że trafiłem go kilka razy, ale sam poczułem jego ciosy. Ta walka z wielkim facetem była dla mnie wielkim testem. Mistrzowie są jeszcze mocniejsi. Trzeba wracać na salę i trenować. Czuję, że wygrałem. Myślę, że mogłem dać z siebie więcej. Krew lała mi się jednak na oczy i niewiele widziałem. Trudna walka, trudna przeprawa. Ani razu nie miałem kryzysu. Grant niczym mnie nie zaskoczył. Twardy facet, ale cieszę się, że wygrałem. Jak opatrzność pozwoli, to zostanę mistrzem świata - dodawał Polak.
Ta walka miała być przeputką dla Adamka do pojedynku o mistrzostwo świata z jednym z braci Kliczko. Wydaje się jednak, że na taki pojedynek jest jeszcze stanowczo za wcześnie. 33-letni zawodnik z Gilowic musi nauczyć się bić z wysokimi pięściarzami. Jest jednak szansa na mecz o pas. Rywalem może być David Haye, ktory jest podobnej postury.
Jesienią planowany był kolejny pojedynek Polaka. Miał się odbyć 5 listopada w Atlantic City. Na razie nie wiadomo, czy do niego dojdzie.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
12 Do 21 z 21