Boks
10/02/2010 - 12:28Rozalski wkurzony? Trudno się dziwić...

W jednym z naszych artykułów zauważyliśmy - bo trudno było tego nie zauważyć - iż sędziowanie pana Laytona było, delikatnie mówiąc, dziwne. Wspomnieliśmy także o znajomości Lawrence Layton'a z obecnym w narożniku Adamka Ziggym Rozalskim.
I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo po pierwsze, pytani przez nas eksperci taką znajomość potwierdzili, a po drugie, trudno wymagać, by w hermetycznym jednak światku panowie nie odzywali się do siebie i wymazywali swoje numery z telefonów komórkowych. Każdemu z nas można zarzucić, że pisze o kimś źle lub dobrze, bo go zna lepiej lub tylko trochę. Nie popadajmy w paranoję.
Opieramy się zatem na faktach, nic nie sugerując, ale tez nie ukrywając, jak powiedział kiedyś jeden z naszych złotoustych polityków, „oczywistej oczywistości”. Tyle z naszej strony.
Zupełnie inna historia rozpoczęła się w chwili, gdy temat podchwyciły inne portale internetowe. Okazało się bowiem, że nie pisaliśmy wcale wyłącznie o suchych faktach. Onet.pl pisze w tekście „Obóz Adamka wściekły, będzie sprawa w sądzie”, że na naszym portalu można było przeczytać o bezpośrednich sugestiach, iż doszło do kupienia meczu. Cytuje tytuły „Rozalski podstawił sędziego Laytona” czy „Ekipie Adamka może zostać postawiony zarzut oszustwa”. Fragment „Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Layton zna się z Ziggym Rozalskim” urósł do „Layton jest jego dobrym znajomym”. Szkoda słów. Autorzy takich newsów powinni zająć się parzeniem kawy.
Wszelkie granice przekroczył jednak „renomowany” portal sport.pl. Możemy tam przeczytać: „Ma na uwadze (Rozalski - esp.pl) m.in. tytuły, które ukazały się w polskim internecie: w poniedziałek Wirtualna Polska napisała "Rozalski podstawił sędziego Laytona!?" W tekście sugerowała, że polski obóz może mieć przez to kłopoty. Eurosport.pl podobnie. Dodał, że Rozalski od dawna znał sędziego Laytona - obaj mieszkają w New Jersey. We wtorek artykuły zniknęły.”
Po pierwsze co oznacza słowo „podobnie”? Czy tytuły „"Rozalski podstawił sędziego Laytona!?" i „Niewidomy sędzia oceniał Adamka również w Łodzi” (nawiązując do stwierdzenia Estrady o „ślepych arbitrach”) mają cokolwiek wspólnego? I czy „nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Layton zna się z Ziggym Rozalskim” to to samo, co „Rozalski od dawna zna sędziego Laytona - obaj mieszkają w New Jersey”? No nie, parzenie kawy dla tych panów jest zbyt trudnym zajęciem. Może wizyta u psychoanalityka byłaby dobrym rozwiązaniem? I u okulisty, bo z naszego partalu tekst wcale nie zniknął. Wciąż jest dostępny, bo nie wysysamy z naszych palców bzdurnych sensacji.
Nie mam pojęcia, skąd nasi koledzy „dziennikarze” mają takie pomysły, być może są to cytaty ze stron Wirtualnej Polski, która, kiedy tylko poczuła krew, natychmiast ruszyła do boju. Wiadomo - nic nie sprzedaje się tak dobrze jak zdrada, korupcja i gołe pośladki. Dzisiaj już nie mogłem odnaleźć owych wypocin na stronach WP. Standard - narób hałasu a potem schowaj głowę w piasek. Wielkie brawa, Panowie. Tak trzymać, mam nadzieję, że Wasi czytelnicy też to zauważyli.
Jestem coraz bardziej zdruzgotamy poziomem informacji, jakie można znaleźć w polskim internecie. A już zupełnie nie rozumiem, jak ze zwykłego, dziennikarskiego materiału, który nie wskazuje winnych i nikogo nie ocenia, można stworzyć taką hydrę. Wiem, technicznie to bardzo proste - wystarczy dodać kilka przymiotników, zamienić parę kluczowych słów i już mamy sensację. Tyle, że wcześniej należy pomyśleć. Bo w ten sposób można bardzo mocno urazić kilka osób, które na to nie zasługują. I wcale nie dziwię się furii, w jaką wpadł Mr Rozalski.
Adam Widomski
Redaktor naczelny
Eurosport Polska








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
11 Do 20 z 20