Boks
16/04/2009 - 22:51Haye poszedł na wojnę z Kliczkami. Dosłownie!

Nie trzeba było długo czekać na prowokację "Hayemakera" wobec Władimira Kliczki. Na pierwszą konferencję prasową przed ich walką David Haye przyszedł w koszulce z obrazkiem, na którym dzierży głowy obu braci. - Spotka cię za to kara - zareagował Kliczko.
Pojedynek, który odbędzie się w ringu ustawionym na stadionie Schalke, będzie tylko wisienką na torcie. Mimo że dojdzie do niego dopiero 20 czerwca, a więc za całe dwa miesiące, walka pomiędzy bokserami trwa w najlepsze. Choć może lepiej byłoby to nazwać teatrem jednego aktora, bo agresywny wobec rywala jest tylko Haye.
Władimir Kliczko sprawia wrażenie, jakby podchody Hayego nie robiły na nim żadnego wrażenia. Ukrainiec powtarza, że przeciwnika uciszy w ringu. Coraz bardziej wyszukane żarty (czy aby na pewno żarty?) Brytyjczyka wciąż spływają po nim jak woda po kaczce. Podobnie było na czwartkowej konferencji, choć Kliczko trochę się jednak zirytował.
Haye sięgnął bowiem po nową broń - przyłożył rywalowi obrazkiem, a do tej pory ograniczał się jedynie to ataków werbalnych. Popis swoich umiejętności dał na początku kwietnia, gdy po kilku miesiącach negocjacji podpisano wreszcie porozumienie w sprawie walki. "Hayemaker" zobowiązał się do walki z Władimirem, a w przypadku pokonania go, przystanie na rewanż lub pojedynek z Witalijem Kliczką. To samo w razie wygrania z drugim z Ukraińców.
Anglik zaczął się nabijać z braci Kliczków. - No to mam się bić z trzema Kliczkami. Może mają jakiegoś wujka? - drwił David Haye, podkreślając, że to, na co się ostatecznie zgodził, można nazwać potężnym kompromisem. - Jeśli to był jedyny sposób, by wyciągnąć tych młotków na ring, to proszę bardzo. Jasno pokazali, jaką mają mentalność i jakimi są mięczakami - komentował postawę braci Kliczko.

Tym razem w swoich drwinach Haye posunął się chyba o ciut za daleko. Na konferencję wparował w koszulce z nadrukiem w stylu tego, jaki bulwarowy "Super Express" zaprezentował czytelnikom przed meczem z Niemcy - Polska na ostatnich mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Leo Beenhakker trzymał na fotomontażu głowy kapitana niemieckiego zespołu Michaela Ballacka i trenera naszych zachodnich sąsiadów Joachima Löwa. Na dodatek obie głowy zbroczono krwią. Nie obyło się bez międzynarodowego skandalu, bo na publikację tabloidu ostro zareagowali Niemcy. - Co za gówno! Jak chorym trzeba być, żeby wymyślić coś takiego! - denerwował się Beenhakker.
- Wypowiedziałem wojnę rodzinie Kliczków. Najpierw Władimirowi, potem Witalijowi. Wojna zacznie się 20 czerwca - oświadczył Haye, paradując w skandalicznym T-shircie. Na nadrukowanym obrazku - skandalista we własnej osobie. Trzymający w ringu ociekające krwią wyrwane głowy Kliczków. A u jego stóp zwłoki Władimira i Witalija, o czym można się przekonać dzięki napisom na pasach bokserów. Haye na obrazku przyjmuje postawę wielkiego zwycięzcy, a dodatkowo jego prawa noga znajduje się na tułowiu Witalija.
- Jestem w szczytowej formie, mój dorobek mówi sam za siebie. Nie przyjeżdżam tutaj po czek, tak jak reszta jego przeciwników. Będę tutaj, żeby pokazać, że "Hayemaker" jest najlepszy na świecie. Upewnijcie się, że macie bilety na tę walkę. To będzie największa walka w historii wagi ciężkiej. To będą narodziny legendy - zapowiada David Haye.
Władimir Kliczko określił koszulkę Brytyjczyka jako okrutną i w złym guście. - Ta walka będzie ci się dłużyć. Znokautuję cię w 12. rundzie. Rozumiem, że jesteś młodym, zuchwałym człowiekiem, ale powinieneś kontrolować emocje i zostawić je na ring. Dam ci nauczkę - odparł Kliczko choćby w najmniejszym stopniu niewyprowadzony z równowagi.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1