Boks
06/04/2009 - 14:00Haye: Kliczkowie to młotki, podłożyli kuriozalną umowę

Angielski pięściarz nie może się nadziwić, do czego zmusili go bracia Kliczkowie przy okazji jego walki z Władimirem. - Wydaje się wam, że ta umowa jest absurdalna? Szkoda, że nie wiecie, co mi podtykali pod nos wcześniej - naigrywa się David Haye. Ukraińcy zastrzegli sobie prawo do dwóch rewanżów.
Londyńczyk zgodził się, że w przypadku pozbawienia Władimira pasa mistrza świata organizacji IBF, WBO i IBO w wadze ciężkiej da mu się odegrać albo stanie w szranki ze starszym o cztery lata Witalijem. Podobnie ma być zakontraktowana trzecia walka Haye - Kliczko. Dla słynącego z niewyparzonego języka 28-letniego Brytyjczyka nie ma to jednak najmniejszego znaczenia.
- No to mam się bić z trzema Kliczkami. Może mają jakiegoś wujka? Kolejność niech sobie sami wybiorą - mówi David Haye. - To, na co się zgodziłem, można nazwać potężnym kompromisem. Byście się załamali, gdybyście zobaczyli, co mi proponowali wcześniej. To był żart, ukryta kamera. Ale jeśli to był jedyny sposób, by wyciągnąć tych młotków na ring, to proszę bardzo. Jasno pokazali, jaką mają mentalność i jakimi są mięczakami - dodaje.
Haye śmieje się z podejścia Kliczków. - Oni nawet nie wierzą w to, że mogą mnie pokonać. Bo gdyby wierzyli, po co podpisywać taki idiotyczny kontrakt? - kręci głową pięściarz. Pierwsza walka, z Władimirem, odbędzie się 20 czerwca w Niemczech. - Kiedy go rozwalę, nie będzie chciał się do mnie zbliżyć przez milion lat. Witalij też będzie skończony. Trzecia walka nie dojdzie do skutku, chyba że wyciągną jednego ze swoich wujków - przewiduje pretendent, który w dalszej perspektywie myśli już o walce z Aleksandrem Powietkinem. - Ale gdy za rok uwolnię się wreszcie od Kliczków, nie wiem, czy Powietkin będzie jeszcze na topie - mówi Haye.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0