Boks
16/05/2010 - 01:00Diablo Włodarczyk mistrzem świata WBC! Rewanż za Rzym

Krzysztof Włodarczyk z pasem mistrza świata prestiżowej organizacji WBC w wadze juniorciężkiej! W Łodzi w ósmej rundzie znokautował Giacobbe Fragomeniego, z którym przed rokiem w Rzymie w kontrowersyjnych okolicznościach tylko zremisował.
Włodarczyk nigdy nie pogodził się z tamtym werdyktem. Twierdził, że został oszukany i że to jemu należało się zwycięstwo. Fragomeni przyjął remis ze spokojem, także dlatego, że w ten sposób zachowywał pas mistrza świata.
Przed rewanżem wszyscy chcieli się od tego odciąć. Nawet sędzia ringowy, który specjalnie postanowił nie oglądać pierwszego starcia Włodarczyka z Fragomenim. - Chcę wyjść do ringu z czystym umysłem, bez żadnych uprzedzeń. Niech wygra lepszy - mówił Frank Garza, ten sam, który 10 lat temu prowadził pamiętne starcie Andrzeja Gołoty z Mikiem Tysonem, kiedy to Polak uciekł z ringu po drugiej rundzie.
Krzysztof Włodarczyk odgrażał się tylko, że wyśle 40-letniego Włocha na emeryturę. Tyle że Fragomeni to walczak, jakich mało. Powiedział nawet, że zamiast 300 tys. zł i porażki wolałby zwycięstwo okupione śmiercią w ringu. - Dla wygranej jestem w stanie poświęcić wszystko - mówił.
"Diablo" przyjął na tę walkę kompletnie inną taktykę niż przed rokiem w rzymskim Gran Teatro. Wtedy nastawił się na nokaut i za bardzo się usztywnił. Teraz zmieniał tempo walki, unikał jednostajnego boksu.
Ale nikt nie spodziewał się, że na rewanż z Giacobbe Fragomenim przygotował aż tak chytry plan. W pierwszych rundach Włodarczyk był całkowicie pasywny. Broniło go to, że choć wyprowadzał mniej ciosów, był skuteczniejszy. Ale to Fragomeni był agresorem. Włoski obóz nie ukrywał zadowolenia z takiego przebiegu.
A w narożniku Włodarczyka wrzało. Bo "Diablo", który od początku chciał uśpić rywala, przy okazji sam przysypiał. - Życie, życie, życie! Nie usypiaj! - zagrzewał Włodarczyka po trzeciej rundzie trener Fiodor Łapin.
Okazało się, że Krzysztof Włodarczyk nad wszystkim panował. Mało tego! - To było podpuszczenie przeciwnika. Pracowaliśmy nad tym z trenerem dwa miesiące - wyjaśnił "Diablo".
W szóstej rundzie zachwiało Fragomenim. Ale Włoch poszedł wtedy na otwartą wymianę ciosów, wychodząc z założenia, że najlepszą obroną jest atak. Huraganowym atakiem na Włodarczyk szybko zatarł zamroczenie sprzed kilku sekund.
Kilka chwil później Fragomeni był liczony po raz pierwszy. Do nokdaunu doszło po potężnym prawym sierpie Włodarczyka pod koniec szóstej rundy. Włocha uratował gong, ale nie na długo.
Szala zwycięstwa błyskawicznie zaczęła się przesuwać na stronę Krzysztofa Włodarczyka. Z miejsc poderwali się kibice, głośno domagając się wykończenia włoskiego pięściarza. Fragomeni był na miękkich nogach. Kombinacja lewy-prawy sierpowy wstrząsała Włochem raz i drugi.
Włodarczyk pozwolił zmęczyć się Fragomeniemu i zaczął wyczekiwać kończącego ciosu. Udało się to na otwarcie ósmego starcia. Włodarczyk doskoczył do rywala i prawym podbródkowym sprawił, że Włochowi odechciało się boksować. Włocha wykończył w narożniku.
Kiedy sędzia Frank Garza zapytał Fragomeniego, czy chce dalej walczyć, ten, z krwią ociekającą z rozbitego łuku brwiowego, po chwili namysłu powiedział: stop. Wiedział, że jak dziecko dał się nabrać na pułapkę Krzysztofa Włodarczyka. Po walce z uśmiechem trzymał w zębach polską flagę i tylko kręcił głową, że tak łatwo dał się podejść młodszemu o 12 lat "Diablo".








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0