Bobsleje - Vancouver 2010
10/02/2010 - 16:15Bobslejowa historia długa i wcale nienudna!

Bobsleje rozgrywane są od pierwszych Zimowych Igrzysk Olimpijskich Chamonix 1924. Początkowo rywalizowano tylko w czwórkach ( w 1928 nawet w składach pięcioosobowych ), a od 1932 roku do walki o medale dołączyły dwójki.
Jedyny raz w historii nie rozegrano zawodów bobslejowych. W 1960 roku amerykańskie Squaw Valley pomimo nacisków nie chciało wybudować toru, tłumacząc to zbyt małą ilością zgłoszeń do zawodów. Trochę to dziwne bowiem amerykanie dysponowali zawodnikami zdolnymi walczyć o olimpijskie medale. Najbardziej stracił na tym jeden z najlepszych bobsleistów w historii, zdobywca sześciu olimpijskich medali, Eugenio Monti. Włoch królował wówczas niepodzielnie na światowych torach, co potwierdził zdobyciem dwóch złotych medali mistrzostw świata rozgrywanych w 1960 roku w Cortinie d’Ampezzo. Wygrać zawody bobslejowe na Igrzyskach to duże osiągnięcie, wygrać zawody podwójnie na tej samej imprezie to wielka sztuka.
W historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich jest tylko ośmiu pilotów mogących się pochwalić zdobyciem dwóch złotych medali. Dwóch z nich zdobyło złoto trzy razy, ale tylko pięciu z owej ósemki chodzi w glorii podwójnych mistrzów olimpijskich (dwójki + czwórki). Pierwszym był podczas Igrzysk w Oslo (1952) Niemiec z RFN Anderl Olster. Jego osiągnięcie powtórzył w Grenoble (1968) wspomniany już Eugenio Monti.. W 1976 roku w Innsbrucku dwa razy złoto odbierał Meinhard Nehmer (NRD), a osiem lat podobnego wyczynu dokonał Wolfgang Hoppe (NRD), który podobnie jak Monti ma w swym dorobku sześć medali olimpijskich.
Turyn należał do najlepszego w ostatnich latach Niemca Andre Lange, który obok Nehmera (prywatnie jeden z jego trenerów) ma w swym dorobku trzy olimpijskie złota. Jednak zawodnikiem, który może pochwalić się zdobyciem największej ilości olimpijskich krążków, wcale nie jest jeden z pilotów. Jest nim przedstawiciel tych, którzy z reguły są w cieniu, czyli rozpychających. Pochodzący z Rudy Śląskiej Bogdan Musiol (NRD + Niemcy) startując z różnymi pilotami wywalczył w latach 1980 – 1992 siedem medali. Jeden złoty (Nehmer), pięć srebrnych (Lehmann, Hoppe) i jeden brązowy (Nehmer).
Brakuje w tym zestawieniu przedstawicieli światowej bobslejowej potęgi – Szwajcarii. Zawodnicy z tego kraju zdobywali medale i owszem (dwa brązowe wywalczył w Turynie Martin Annen), ale złoto po raz ostatni odbierał Gustaw Weder (czwórki) szesnaście lat temu w Lillehammer. Dla Szwajcarów, uchodzących za twórców tej dyscypliny sportu, tyle lat bez olimpijskiego złota to więcej niż hańba. Zresztą w podobnej sytuacji, a nawet gorszej, są inni z pretendentów do miana „bobslejowych ojców” – Amerykanie.
Ostatnim zawodnikiem USA dekorowanym złotem był Edward Rimkus, a miało to miejsce 62 lata temu w St.Moritz. Czy Vancouver może to zmienić ? Tak. Szwajcarzy i Amerykanie mają bardzo mocne atuty, aby po latach ponownie powrócić na szczyt. W dwójkach medaliści powinni być wyłonieni z następujących pilotów: Andre Lange i Thomas Florschutz (Niemcy), Beat Hefti, Ivo Rueegg (Szwajcaria), Pierre Lueders i Lyndon Rusch ( Kanada), Alexander Zubkow (Rosja) oraz Steven Holcom i John Napier (USA). W czwórkach do grona już wymienionych należałoby dodać Łotysza Janisa Minisa oraz kolejnego z niemieckich bobsleistów Karla Angerera. Jeżeli Andre Lange wywalczy chociaż jeden złoty medal (stać go na dwa) stanie się bobsleistą wszechczasów.
Czwarty kolejny start olimpijski zaliczą Polacy. Dawid Kupczyk wraz z pilotem Tomaszem Żyłą startował w Nagano i Salt Lake City zajmując 22 i 18 miejsce. W Turynie już samodzielnie prowadził czwórkę i zakończył rywalizację na 15 pozycji. W Vancouver Dawida Kupczyka wraz z Pawłem Mrozem, Marcinem Niewiarą i Michałem Zblewskim stać w czwórkach na 12 miejsce. Przynajmniej takie mają zadanie. Każde miejsce lepsze będzie ogromnym sukcesem, ale i uplasowanie się w pierwszej piętnastce powinno być uznane za dobre.
W dwójkach Polacy wystartują po 54 latach przerwy. W Cortinie d’Ampezzo Polacy zajęli 16 i 19 miejsce. Startował wówczas Zbigniew Skowroński ,ojciec obecnego trenera polskich saneczkarzy – Marka ( 19. dwójki i 21. czwórki ). W Vancouver Kupczyk w dwójkach pojedzie przede wszystkim szykując się do startu w czwórkach i wywalczenie miejsca w dwudziestce będzie wynikiem zupełnie przyzwoitym. Dotychczas najlepszym wynikiem olimpijskim polskich bobsleistów było 14. miejsce w 1928 roku, w ST. Moritz. Startowały wówczas załogi pięcioosobowe, a Polacy jechali w składzie – Józef Broel – Plater, Jerzy Łucki, Jerzy Bardziński, Antoni Bura i Jan Potulicki.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0