Biegi narciarskie - Vancouver 2010
12/03/2010 - 10:59Marek to wierzchołek góry lodowej?

Czy afera z Kornelią Marek może wskazywać na zorganizowany doping w polskiej kadrze biegaczek? Takie pytanie zadaje "Gazeta Wyborcza". - Wolałbym myśleć, że Kornelii pomagał ktoś z zewnątrz. Ale to równie przerażające - mówi na łamach dziennika prof. Zbigniew Waśkiewicz, wiceprezes PKOl.
Waśkiewicz to zarazem rektor AWF w Katowicach, którego studentką była Kornelia Marek. Radzi, by na początek dokładnie przepytać biegaczkę, a także trenera i lekarzy, "bo to nie może być przypadek".
Pojawia się jednak pytanie o doping u innych polskich biegaczek. Nie chodzi co prawda o Justynę Kowalczyk, która na okrągło poddawana jest kontrolom antydopingowym, poza tym nie trenuje z resztą Polek. Cień podejrzeń pada jednak na dwie pozostałe dziewczyny z szóstej sztafety igrzysk Paulinę Maciuszek i Sylwię Jaśkowiec.
Zorganizowany doping w polskiej kadrze? - Byłoby to przerażające. Za lekarzy PKOl Krysztofiaka i Krzywańskiego ręczę i wiem, że na coś takiego nigdy by nie pozwolili. Nie znam dobrze trenera i lekarza z grupy biegaczek. Nie umiem jednak nawet dziś pomyśleć o takich podejrzeniach. Jeśli już, to wolałbym myśleć, że Kornelii pomagał ktoś z zewnątrz. Ale to równie przerażające - denerwuje się prof. Waśkiewicz.
Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego jest wściekły. - Jeżeli okaże się, że ktoś świadomie stosował doping, zostanie dożywotnio zdyskwalifikowany. Nieważne, czy był trenerem, lekarzem czy zawodnikiem - grzmi Piotr Nurowski.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 8 z 8