Biegi narciarskie - Vancouver 2010
10/03/2010 - 19:51Marek na mecie: Nie wiem, jak to wytrzymałam

Wszyscy byliśmy pod wrażeniem startów Kornelii Marek na igrzyskach w Vancouver. W ciepłych słowach o tej 24-letniej dziewczynie jednym głosem wypowiadało się całe środowisko biegów narciarskich. Pochwały dostawała nie tylko od megagwiazdy Justyny Kowalczyk, ale też prezesa PKOl Piotra Nurowskiego.
Kornelia Marek na igrzyskach była 9. w sprincie drużynowym, 11. na 30 km stylem klasycznym. Pobiegła też na pierwszej zmianie w sztafecie 4 x 5 km, która wywalczyła szóste miejsce.
Aleksandra Pustołka, pierwsza trenerka Marek ("Gazeta Wyborcza")
Wychowałam sporo, może nawet bardzo utalentowanych zawodników, ale wielu z nich brakowało cierpliwości. "Kola" była zawzięta i ten jej upór przyniósł wreszcie efekty.
Krzysztof Jarosz, były trener Justyny Kowalczyk, po 11. miejscu Marek na 30 km (PAP)
Trzeba pamiętać, że zawodniczki z czołówki Pucharu Świata, jeżeli widziały, że nie mają już szans na miejsce w czołówce, to nie miały odpowiedniej motywacji do walki. Przecież wyścig na igrzyskach nie jest punktowany do klasyfikacji Pucharu Świata i wielkiego znaczenia nie miało dla tych biegaczek, czy będą ósme, czy piętnaste. Jednak na pewno dla Korneli był to bieg życia.
Piotr Nurowski, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego
Warto dla wysłuchania Mazurka Dąbrowskiego żyć, warto dla takich chwil być w sporcie. Byłem po tym biegu wzruszony i chociaż chłopaki nie płaczą, zwłaszcza w moim wieku, to się popłakałem. Myślę jednak, że tych łez szczęścia było, i w Polsce, i w Whistler bardzo dużo. W tym miejscu muszę też wspomnieć o innej naszej zawodniczce. Kornelia Marek pobiegła znakomicie. Zostawiła w tyle zawodniczki o uznanych już nazwiskach.
Justyna Kowalczyk, po biegu 30 km stylem klasycznym (Onet.pl)
Kiedy po 20 kilometrach zobaczyłam na jednych z zakrętów Kornelię Marek, pomyślałam: "Kola", jakie jaja. To dziewczyna, która ma wszystko poukładane w głowie. Trenuje ciężko i co najważniejsze, chce tak trenować.
Kornelia Marek, po tym samym biegu ("Przegląd Sportowy")
Nie wierzyłam w taki wynik. Marzyłam o pierwszej trzydziestce. Ręce mi odpadają. Są tak ciężkie, jakby ważyły pięćdziesiąt kilogramów. Nie wiem, jak to wytrzymałam.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2