Biegi narciarskie - Vancouver 2010
01/03/2010 - 10:49Justyna: Astma nie jest normalna, a ja jestem najlepsza

Trzykrotna medalistka olimpijska jest już w kraju. Justynę Kowalczyk na warszawskim Okęciu witały tłumy fanów. - Wracam do Polski z wielką radością... sportową. To nie jest normalne, że 90 % sportowców ma astmę. Nie obawiam się "Justynomanii", mam nadzieję, że mnie ominie - mówiła mistrzyni.
- Adam rozpoczął igrzyska z grubej rury, bo już pierwszego dnia wywalczył medal. Dlatego potem atmosfera była naprawdę fajna - mówiła Justyna.
Na ostatnich metrach sobotniego biegu na 30 kilometrów instynktownie walczyłam o złoto, a potem cieszyłam się. Nie mogę nic więcej powiedzieć. To było maksymalne zmęczenie i wtedy niewiele się myśli.
- Jest jeszcze wiele sukcesów do osiągnięcia i mnóstwo różnych ważnych startów przede mną. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem idealną narciarką i mam jeszcze wiele do poprawienia.
W weekend startuje w Lahti, więc długo nie będę w Polsce. W sumie tylko jeden dzień. Jeśli chodzi o kombinezon to będę czasem startowała w czarnym, a czasem w biało-czerwonym. Nie ma to dla mnie wielkiej różnicy.
Kowalczyk długo nie wychodziła po odprawie do hali przylotów Okęcia. Niektórzy żartowali, że musi uiścić cło za każdy z trzech krążków.
- Nie ma problemu. Zarobiłam dość dobrą kasę i mogę zapłacić cło za medale.
Justyna odniosła się też do afery z astmą.
- Sprawa nie jest zakończona i dopiero sę zaczęła. Mam nadzieję, że ta sprawa będzie wywoływała jednak jakiekolwiek kontrowersję i coś będzie w niej robione.
- Bo to nie jest normalne, żeby 90 % sportowców było chorych na astmę. To jest nienormalne. Jeżeli ktoś twierdzi, że leki, które są na liście dopingowej, nic nie dają, to ja w tej chwili nie rozumiem tych list i tego wszystkiego - denerwowała się Kowalczyk. - Ja nic nie sugeruję, że mogłabym zdobyć więcej medali, gdyby rywalki nie miały astmy. Ja już połowę igrzysk przez to miałam zepsutych przez to, co powiedziałam. Ja nic już nie sugeruję i tyle - mówiła.
- Wracam do Polski z wielką radością sportową. Bieganie na nartach to jest moja pasja, moje życie i praca. Jestem szczęściarą. Podróżuję po całym świecie, spotykam się z wieloma fajnymi ludźmi.
Mam najlepszych serwismenów, bo jestem najlepsza na świecie - mówiła. - 50 % mojego zwycięstwa w sobotę to forma, a drugie tyle to praca mojego sztabu. Efektownie i efektywnie pracujemy
- Nie sądzę, aby wkrótce pojawiły się jakieś manię ze mną związane. Nie obawiam się "Justynomanii". Ja jestem ponad 300 dni w roku i sądzę, że ominie mnie to dość dobrze - dodawała zdobywczyni Kryształowej Kuli.
Specjalnie dla Kowalczyk z jej rodzinnej Kasiny Wielkiej przyjechała i zagrała orkiestra dęta "Echo Zagórzan". Nie zabrakło również fan-clubu narciarki. "Kowalczyk Justyna, z Kasiny dziewczyna" - skandowali kibice.










You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
43 Do 52 z 52