Biegi narciarskie

08/10/2009 - 09:31

Chłodnym okiem: Poproszę o brzęczyk


Nie przepadam za zalewającym nasz język obcym słownictwem, ale jakoś nie mogłem znaleźć precyzyjnego określenia dla angielskiego słowa „chip”. Brzęczyk wydaje się dość bliskim, a jedno z jego znaczeń odnosi się do mikroskopijnych urządzeń elektronicznych, które pozwalają wiele rzeczy zlokalizować.

Wszczepia się je zwierzętom, ostatnio modne stało się psom, ale także ptakom, wędrującym po Europie wilkom czy niedźwiedziom. Taki „chip” pozwala, oczywiście elektroniczną drogą na bardzo precyzyjne określenie gdzie taki zwierzak jest i co robi. Dla wielu może być szokiem, że o posiadanie takiego urządzenia, które można oczywiście wszczepić pod skórę człowieka, występują ostatnio sportowcy. A ja się ich prośbom nie dziwię, bo rozwiąże wiele ich problemów.

Z jednej strony życie mistrz jest miłe, nawet bardzo przyjemne, ale już nie łatwe. Jeśli uprawiana przez niego dyscyplina należy do olimpijskiej rodziny, znajduje się on stale pod specjalnym nadzorem, jak pociągi w filmie Milosza Formana. Można wręcz powiedzieć, że każdy jego ruch jest śledzony, a zamiast złowrogich dla wielu skrótów LGB czy CIA, sen z powiek spędzają mu cztery litery WADA. Agencja Antydopingowa z Lozanny żąda wiedzy o każdym kroku mistrza, bo w każdej chwili mogą zjawić się jej agenci i będą chcieli sprawdzić, czy nie połknął czegoś co jest niedozwolone. O tym gdzie będzie spał, czy będzie gdzieś leciał samolotem czy jechał pociągiem informacje do specjalnego systemu elektronicznego mistrz przesyła nieustannie. I biada mu jeśli się pomyli! Za pierwszym razem dostanie upomnienie, za drugim zdrowo go ochrzanią. A za trzecim powędruje na sportową dwuletnią banicję jako dopingujący się, choć byłby całkiem niewinny. Jeśli pojechał do Lahti a miał być w Falun nie będzie miał żadnego usprawiedliwienia. Z jednej strony to zrozumiałe, bo ucieczka w nieznane była ulubionym sposobem ujścia przed kontrolą, ale z drugiej jest to uciążliwe. Nie dość, że stale o wszystkim trzeba pamiętać, to jeszcze jest w pewien sposób ograniczanie wolności osobistej...

Ale cóż tam, do tego akurat jesteśmy przyzwyczajeni stwierdziła Virpi Kuitunen, znakomita fińska biegaczka, wielka rywalka naszej Justyny. Finka poprosiła więc o brzęczyka, którego można wszczepić pod skórę. Komputer WADA wyśle sygnał i po chwili będzie wiadomo, że właśnie zwiedza… chiński mur. Propozycja Virpi została przyjęta entuzjastycznie przez olbrzymią większość biegaczek, z naszą Justyną Kowalczyk na czele. Zawsze twierdziłem, że komputery wykoślawią ludzkie życie, choć z drugiej strony je ułatwią…

Eurosport - BOGDAN CHRUŚCICKI
Skomentuj
 

Komentarze - Poproszę o brzęczyk

Od 0 Do 0 z 0

Odśwież

Napisz komentarz - Poproszę o brzęczyk

 

Komentarz*

 

*Wymagane pole

 

Jeśli jesteś już zarejestrowany, podaj swój login i hasło.

 

 

Zgubiłeś hasło?  Utwórz nowe hasło

 

W przeciwnym razie kliknij na:  Zarejestruj się

 

Więcej informacji - Biegi narciarskie

Złagodzić wyrok Kornelii

Biegi narciarskie - Złagodzić wyrok Kornelii. Niech powie, kto kłuł

Świadek koronny - może warto pomyśleć o tym i w sporcie? Niech bekną winni.

Biegi narciarskie - Finał Pucharu Świata - Justyna walczy na łokcie na ulicach Sztokholmu! (WIDEO)

Zanim doszło do pasjonującego finiszu, Kowalczyk stoczyła walkę wręcz na trasie.

Justyna Kowalczyk druga

Biegi narciarskie - Finał Pucharu Świata - Justyna Kowalczyk druga. Zabrakło 0,1 sekundy!

Justyna Kowalczyk w ostatnim sprincie sezonu zajęła drugie miejsce.

Kowalczyk jest czysta

Biegi narciarskie - Finał Pucharu Świata - Bjoergen: Kowalczyk jest czysta, to inna liga

W oczach Marit Bjoergen afera dopingowa w polskiej kadrze nie rzuca się cieniem na Justynę Kowalczyk.