Biegi narciarskie - Davos
13/12/2010 - 13:43 - Aktualizacja 13/12/2010 - 13:58"Nie zbagatelizujemy tej sprawy. Protest już dziś"

Polski Związek Narciarski jeszcze w poniedziałek wyśle do FIS protest dotyczący decyzji jury w sprawie końcówki finałowego biegu sprinterskiego kobiet w Davos. - Rzeczywiście wyglądało to jakby Justyna zajechała drogę Amerykance, ale miała do tego prawo - stwierdził prezes PZN, Apoloniusz Tajner.
Z Apoloniuszem Tajnerem, prezesem Polskiego Związku Narciarskiego, rozmawiał Bartosz Rainka.
Czy Polski Związek Narciarski złoży protest w sprawie końcówki wczorajszego biegu sprinterskiego w Davos z udziałem Justyny Kowalczyk?
APOLONIUSZ TAJNER: Tak. Jeszcze dzisiaj złożymy oficjalny protest w tej sprawie. Kwestią zajmuje się sekretarz generalny Związku oraz profesor Krasicki, który miał możliwość kilkukrotnego przyjrzenia się końcówce wczorajszego biegu. Ja również zapoznałem się z powtórkami. Nie wiem czym jury kierowało się podejmując taką decyzję. Zawodniczka biegnąca przodem ma prawo wyboru toru. Ta, która znajduje się z tyłu może sobie wybrać inny tor lub biec za plecami rywalki. Rzeczywiście wyglądało to jakby Justyna zajechała drogę Amerykance, ale miała do tego prawo. Niestety jury oceniło to inaczej. Profesor Krasicki, który jest ekspertem od biegów, po wielokrotnych analizach twierdzi, że wszystko było tam w porządku. W takiej sytuacji trzeba złożyć protest. Wygląda na to, że to już drugi taki przypadek, że u Justyny zauważa się coś, czego u innych się nie widzi. To jest trochę niepokojące.
Jak zatem należy interpretować przepisy? Czy zanim zawodniczki znajdą się w torach finiszowych wszelkie harce, łącznie z blokowaniem rywalek, są dozwolone?
No tak, tyle, że jest to już kwestia interpretacji. Sytuacje podobne do tej z niedzielnego finału są w sprintach na porządku dziennym. O dyskwalifikacjach słyszy się jednak sporadycznie. Najczęściej przy okazji spowodowania upadku rywala. Tu natomiast nie było takiej sytuacji. Justyna miała prawo wybrać prawy tor do finiszu i wjechać przed Amerykankę. W tym momencie Randall mogła tylko poczekać, a następnie przeskoczyć na wolny tor. Możemy oczywiście dyskutować czy to było w porządku, czy nie. Zapewne jakieś drobne uwagi można było do tego mieć. Nie uważam jednak, żeby zasługiwało to na przeniesienie z miejsca trzeciego na szóste. Tam była bezpośrednia walka o pozycję na finiszu. Do takich sytuacji dochodzi naprawdę bardzo często. Tam były trzy tory finiszowe i aż sześć zawodniczek.
Czym w takim razie mogli kierować się członkowie jury, podejmując taką decyzję?
Zapewne kierowali się przepisem mówiącym o działaniu na szkodę rywalki. Sformułowania rozstrzygające o tym, co wolno, a czego nie są bardzo ogólne. No bo czym tak naprawdę jest zajechanie drogi i czy w tej sytuacji mieliśmy z tym do czynienia? Naszym zdaniem jest podstawa przynajmniej do tego, by tej sprawy nie zbagatelizować.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
10 Do 19 z 19