•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal na żywo
PŚ w Klingenthal na żywoKwalifikacje i konkurs tylko w Eurosporcie i Playerze
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA Doha
WTA DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Barwy sportu - blog
01/06/2010 - 13:40

Panie! Co Pan?! Panie...

Polska to taki kraj, w którym wszyscy znają się na medycynie i piłce nożnej. Wiemy to nie od dziś.  Szczególnie widoczne to jest w przypadku ważnych wydarzeń sportowych, chociażby meczów kadry. Wydaje mi się, że ocena ostatniego meczu reprezentacji Polski dokonywana przez niektórych ,,ekspertów” jest niesprawiedliwa. Dlatego też postanowiłem zabrać głos w analizie sobotniego meczu.

W Kielcach zremisowaliśmy bezbramkowo z Finlandią, co wynikiem rewelacyjnym nie jest. Przypomnijmy jednak, że w ostatnich miesiącach rywale podobnej klasy co Finowie sprawiali nam spore trudności i nie pozwalali wygrać. W tym względzie nic się nie zmieniło. W potyczce towarzyskiej rezultat jest jednak sprawą drugorzędną. Dlatego też ośmielę się stwierdzić, że mecz w Kielcach napawa mnie umiarkowanym, ale jednak optymizmem. To co najważniejsze według mnie, to fakt, że podopieczni Smudy grają do przodu i stwarzają sytuacje bramkowe. Jeśli przyjrzymy się największym porażkom Polski w ostatnim pięcioleciu to zobaczymy, że wtedy nawet sytuacji nie mieliśmy za dużo. W mojej głowie wciąż żywe są sceny niemocy polskiej kadry w meczach z Irlandią Północną, Słowenią czy Ekwadorem.

Spotkania z Finami nie oglądałem na żywo, gdy dowiedziałem się jaki był jego rezultat pomyślałem: kurde, coś jest nie tak, przecież Smuda zawsze grał ofensywnie. Po obejrzeniu powtórki uważam, że jak na ten etap przygotowań jest dobrze. Drużyna, w której zagrało od początku trzech debiutantów pokazała się z dobrej strony, szczególnie właśnie w ofensywie. Mam wrażenie, że polscy piłkarze grają szybciej niż dawniej, a ich akcje mają więcej polotu. To już jest jakiś, dość spory moim zdaniem, plus. Zgodzę się, jest problem w defensywie, za łatwo słabym Finom pozwoliliśmy stworzyć te dwie okazje bramkowe. Jest też problem z dokładnym dośrodkowaniem piłki. To na dzień dzisiejszy jest największy mankament w grze kadry. Jeśli chwalimy Błaszczykowskiego czy Piszczka za jakiś rajd, to nie zapominajmy o tym, że piłkę trzeba jeszcze ładnie dograć do środka. Szczególnie w pierwszej połowie zabrakło tego, by ktoś ładnie wyłożył futbolówkę w pole karne tworząc tym samym okazję do zdobycia bramki.

Jeśli chodzi o skuteczność, to ta zaszwankowała, ale najlepszym drużynom zdarzają się mecze, w których dosłownie nic nie wchodzi. Obecną sytuację porównuję trochę do tego jak pod koniec sezonu zagrała Korona Kielce. W meczach z Bełchatowem i Legią podopieczni Sasala przeważali zdecydowanie, ale jednak ugrali tylko jeden punkt. Po stadionie przy Ściegiennego niosły się wtedy głosy typu: co to za trener? co oni grają? itp. Po fantastycznym finiszu i zajęciu 6 miejsca w Kielcach nikt już nie psioczy na trenera czy drużynę, ba nawet Maciej Tataj przeklinany przez całą rundę stał się bohaterem. Mam wrażenie, że tak byłoby też w przypadku Kadry. Gdybyśmy wbili Finom ze 3 bramki to nikt zapewne nie odważyłby się skrytykować drużyny za ten mecz. Tymczasem eksperci typu Wojtek Jagoda zawzięcie wytykają każde najmniejsze niepowodzenia jakie przytrafiły się w tym meczu.  Uważam, że nie powinno się popadać w skrajności, a przede wszystkim nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków z jednego towarzyskiego meczu. Przed nami jeszcze dwa trudne spotkania i ewentualnie wtedy będziemy mogli powiedzieć coś więcej na temat pracy Franciszka Smudy.

Cytowany już w tym tekście Jagoda w pomeczowy studio nSportu stwierdził, że przed meczem miał na kartce kilkanaście znaków zapytania i mecz ten żadnego z nich nie rozwiał, a nawet zwiększył ich liczbę. Czy to nie za wcześnie na poznawanie wszystkich odpowiedzi, szczególnie po meczu sparingowym z tak przeciętnym rywalem? Mam wrażenie, że niektórzy liczyli, że Matuszczyk to będzie kolejny zbawca polskiej piłki, jak to miało miejsce z Obraniakiem. Nie panowie! To tylko jeden z trzech debiutantów, młody chłopak, nieco stremowany pierwszym występem w narodowych barwach. Dajmy mu trochę czasu. Przypominam, że debiut Obraniaka był trochę ponad stan, za wysoko postawiliśmy potem poprzeczkę, może więc lepiej, że Matuszczyk nie strzelił dwóch bramek Finlandii.

Z dogłębnymi analizami panowie wstrzymajmy się jeszcze jakiś czas, co najmniej do meczu z Hiszpanami. Po Kielcach nie ma moim zdaniem powodów do obaw, wygląda na to, że sprawy idą w dobrym kierunku. Natomiast dla znawców medycyny i futbolu chcących wyciągać końcowe wnioski po takim meczu mam tylko te kilka słów: Panie! Co Pan?! Panie…

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 
 

Blogi

Więcej ekspertów