•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal na żywo
PŚ w Klingenthal na żywoKwalifikacje i konkurs tylko w Eurosporcie i Playerze
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA Doha
WTA DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Barwy sportu - blog
Niech Diego patrzy i się uczy...
08/07/2010 - 11:27

Niech Diego patrzy i się uczy...

W ciągu przeglądu Internetu, jakiego dokonałem dziś rano przeczytałem chyba ze 20 notek poświęconych wczorajszemu półfinałowi MŚ. W tym momencie napisanie czegoś oryginalnego i nieszablonowego o tym meczu nie wchodzi raczej w rachubę. Napisać jednak trzeba, bo od soboty nazbierało się trochę spostrzeżeń. Notka, którą czytasz Drogi Czytelniku, jest mieszaniną niemiecko-argentyńsko-hiszpańskich rozważań.


O spotkaniu Niemców z Hiszpanami powiedziano już niemal wszystko. A to, że Barcelona ograła Niemcy, a to, że Hiszpania ograła resztę świata, a to że Katalonia wygrała ze Śląskiem itd. itp. Wielokrotnie pochwalono już pracę sędziego w tym spotkaniu, a  raz go mocno skrytykowano, za ,,okradzenie Niemców”. Moim zdaniem coś takiego nie miało miejsca, a sędzia faktycznie spisał się bardzo dobrze.

No, ale czas na konkrety. Końcowe posiadanie futbolówki wyniosło w tym spotkaniu 51-49 na korzyść Hiszpanów. Nie wiem skąd ten rezultat, ale jest on dla mnie szokujący. W pierwszych dwudziestu minutach z bratem zakładaliśmy się czy Hiszpanie są ponad 70 procent przy piłce. Co prawda realizator nie pokazał tej informacji i zakładu nie mogliśmy rozstrzygnąć, ale każdy kto oglądał ten mecz wie, że przez ogromne fragmenty spotkania Niemcy przyglądali się bezradnie jak rywal panuje nad futbolówką. Podopieczni del Bosque zagrali w tym spotkaniu tak jak należało zagrać, żeby Niemcy pokonać. Tę drużynę trzeba było po prostu zabiegać i nie dać się skontrować.

Taką receptę na sukces przedstawiałem już Argentyńczykom, którzy podobnie jak Hiszpanie, mieli wykonawców potrzebnych do tego celu. Zbudowanie ataku pozycyjnego i wymiana kilkudziesięciu podań usypiających rywala było argentyńską specjalnością choćby 4 lata temu na mundialu w Niemczech. niestety, od dawna wiadomo, że Maradona jest w konflikcie z Riquelme, graczem, który będąc w formie odmieniłby na lepsze argentyńską reprezentację, zapewniając im wspólnie z Mascherano panowania w środkowej części boiska. Roman na mistrzostwa jednak nie przyjechał, a Diego z  uporem maniaka pozbywał się swoich kolejnych atutów. W stopę strzelił sobie po raz kolejny już przed samym spotkaniem z Niemcami sadzając na ławce Juana Verona. W ten oto sposób ,,boski?” Diego pozbawił się siły, która mogła mu w sobotę przynieść efekt jaki wczoraj osiągnęli Hiszpanie.

Ekipa z półwyspu Iberyjskiego była zespołem o klasę lepszym, każdy inny wynik byłby rażącą niesprawiedliwością. Del Bosque i jego podopieczni pokazali jak krucha jest niemiecka potęga. Dwa spotkania, sprawiły, że reprezentacja złożona z piłkarzy wyróżniających się w przeciętnej lidze niemieckiej zaczęto robić mistrzów świata. Jedno spotkanie, wystarcza, żeby ten sen o niemieckim mistrzostwie odsunąć w niepamięć i uznać za nieporozumienie. Nieporozumieniem były zachwyty nad  drużyną, która pomimo teoretycznie najtrudniejszej drogi do fazy finałowej, miała najłatwiej. Pokonanie Anglii i Argentyny w formie jaką te zespoły prezentowały na tym turnieju nie stanowiło dużego problemu. Szczególnie gdy ma się po swojej stronie czterdziestoletniego bramkarza z Portsmouth, niedowidzącego arbitra z Montevideo oraz oderwanego od rzeczywistości trenera z Buenos Aires. Prawda jest taka, że dosłownie wszystko sprzyjało Niemcom w dwóch poprzednich spotkaniach. Zawsze szybko i nieco przypadkowo zdobywali bramkę, potem czekali już tylko na kontrę, którą co trzeba im oddać wyprowadzali zabójczo. Tą właśnie kontrą omamili pół piłkarskiego świata, Mesut Ozil, jest piłkarzem świetnym, ale czy naprawdę nadaje się do przejścia do Barcelony za ponad 30 milionów Euro? Od dwóch spotkań gracz, na siłę kreowany na gwiazdę mistrzostw, nie pokazał dosłownie nic. Na tle swoich przyszłych kolegów z Barcy był wieczorem w Durbanie jak ubogi krewny z prowincji.

Tak samo jak przesadzono z pochwałami dla Niemców, tak przesadzano z krytyką Hiszpanów. Fakt, do tej pory nie zachwycali, ale też nie byli kolejną drużyną, która postanowiła się tylko bronić, a z takimi ekipami spotykali w RPA co rusz. Kruszenie murów jest od teraz hiszpańską specjalnością. Nie znam drugiej reprezentacji, która z taką cierpliwością rozgrywała futbolówką,  gąszczu nóg 11 rywali stłoczonych na 30 metrach przed własną bramką. Właściwie, to znam taką drużynę, a dokładniej mógłbym znać. Argentyna dostała jesienią ubiegłego roku w Madrycie lekcję, z której nie wyciągnęła żadnych wniosków, dziś to Hiszpanie są w finale MŚ, czyli dwie rundy dalej niż albicelestes. Czy potencjał obu tych ekip tak bardzo się różni? Nie sądzę, niech zatem Diego patrzy i się uczy od najlepszych…

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 
 

Blogi

Więcej ekspertów