•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal w Eurosporcie
PŚ w Klingenthal w EurosporcieWe wtorek i środę kwalifikacje i zawody - tylko u nas!
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA w Doha
WTA w DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Barwy sportu - blog
Autostrada do nieba, autostrada do piekła…
03/07/2010 - 10:53

Autostrada do nieba, autostrada do piekła…

czekaliśmy na taki mecz w RPA, ale się doczekaliśmy. 120 minut pięknej walki zakończone horrorem, którego nie powstydziłby się Stephen King. Nie było krwawej jatki, ale były ogromne emocje oraz nadwyrężone do granic możliwości nerwy. Dwóch piłkarzy w ciągu kilkudziesięciu sekund pokonało trasę piekło-niebo, tylko jeden z nich w pożądanym przez siebie kierunku.



Graczem tym jest oczywiście Luis Suarez, napastnik reprezentacji Urugwaju i Ajaxu Amsterdam. Jego zagranie ze 120 minuty meczu uratowało Urugwaj, dało mu nadzieję na awans do półfinału. Półfinału, w którym sam Suarez nie zagra, co jest konsekwencją czerwonej kartki jaką słusznie ujrzał od portugalskiego arbitra. W wielu głowach rodzi się pytanie natury etycznej czy Suarez miał prawo w ten sposób zatrzymywać piłkę. Przepisy mówią jasno, zagranie ręką jest niedozwolone, ale wielu osobom chodzi o coś więcej. Mianowicie, czy w imię wygranej można pozbawić rywali pewnego gola i życiowego sukcesu? Moim zdaniem cała ta dyskusja nie ma sensu. Tysiące piłkarzy na całym świecie, na różnych  szczeblach, od mistrzostw świata po okręgową ligę Izraela zareagowałoby identycznie jak Suarez. Tysiące arbitrów natomiast pokazałoby im czerwoną kartkę i wskazało na 11 metr boiska. Kolejne tysiące graczy ustawiłoby futbolówkę na ,,wapnie” i wykonało poprawnie rzut karny, tysiące, ale nie Asamoah Gyan. Wracając do wątku ręki Suareza nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, nie domagam się dwumeczowej dyskwalifikacji, bo podkreślam raz jeszcze, to nie Suarez, a Gyan odebrał Ghanie szanse na półfinał. Widząc schodzącego z boiska napastnika Urugwaju pomyślałem, że w swojej ojczyźnie jest on już ,,spalony”. Sam pewnie tak myślał. Wyobrażam sobie co działoby się a tym małym południowoamerykańskim kraju gdyby Gyan trafił jednak do siatki. Zapewne cały Urugwaj sugerowałby, że Luis powinien interweniować głową, schować ręce itd. Przyznam szczerze, że sam początkowo pomyślałem o tym dlaczego nie spróbował uderzyć piłki głową. To byłoby jednak za duże ryzyko, nieczysto trafiona futbolówka mogła i tak wtoczyć się do bramki. Suarez potrzebował rozwiązania pewnego w 100 procentach. Jedynym takim było zagranie ręką. Czekam z niecierpliwością, aż ktoś zacznie nazywać tą akcję ,,ręką Boga vol. 2”, ręką, która w 120 sekund wyciągnęła Suareza z piekła do futbolowego nieba.


Po drodze minął się zapewne Urugwajczyk z podróżującym w odwrotnym kierunku Gyanem. Euforia jaka zapanowała w Ghanie po odgwizdaniu przez sędziego jedenastki miała w sobie coś złowieszczego.  Powiedziałbym, że to była atmosfera grozy jak u Kinga. Przecież rzut karny to jeszcze nie gol, szczególnie gdy razem z piłą na 11 metrze od bramki leży półfinał mistrzostw świata. Nie lubię gdy cała drużyna i kibice świętują przed wykonaniem rzutu karnego. Wydaje mi się, że w takich momentach wywiera się na strzelca jeszcze większą presję, nie pozwala się mu skupić na powierzonym zadaniu. Na poparcie tej tezy mam drugi wykonany przez Gyana rzut karny. Po kilku minutach, w ogromnym skupieniu zawodnik ten bezbłędnie umieścił piłę w siatce. Wtedy jednak nie skakali wokół niego rozentuzjazmowani koledzy, a kibice w większości zapewne zamknęli oczy zamiast śpiewać, tańczyć i dąć w wuwuzelę. Jeżeli więc, mam wskazać pośrednich winowajców niepowodzenia Gyana to stawiam na kibiców oraz każdą przychylną Ghanie osobę na stadionie, która świętowała awans jeszcze przed rzutem karnym. Bezpośrednim winnym oczywiście i tak pozostanie sam zawodnik, ale zawsze to jakieś pocieszenie dla jego skołatanych nerwów. Oglądając obrazki płaczącego Gyana sądzę, że długo nie pozbiera się on po szoku jakiego doznał wczorajszego wieczora na Soccer City. W Ghanie płacz i zgrzytanie zębów, Asamoah Gyan wstąpił do piekieł, a wraz z nim wszyscy kibice narodowej reprezentacji.

PS. CZY TA AKCJA WOGÓLE POWINNA MIEĆ MIEJSCE?

Wygląda na to, że akcja która przejdzie do historii piłki nożnej mogła zostać przerwana gdyby tylko boczny arbiter wykazał się większą czujnością.



Na zdjęciu widać, że w chwili gdy zawodnik Ghany przedłuża dośrodkowanie ze 120 minuty, jego dwaj partnerzy są na spalonym...



Zasadniczo spalony jest widoczny już w ujęciu z kamery meczowej...

W kontekście końcowego rezultatu meczu rodzi się pytanie, czy zawodnicy z Afryki nie woleliby do konkursu jedenastek przystąpić z ,,czystymi głowami", nie mając w pamięci strzału Gyana. Z drugiej strony, gdyby arbiter orzekł spalonego, nie mielibyśmy tych emocji i końcówki jaką zapamiętami na wiele lat...

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 
 

Blogi

Więcej ekspertów